X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

Ginekolog

Wiersz Miesiąca 0
wolny
2026-01-25 10:34



W poczekalni pachnie lękiem i lawendą,
jakby ktoś spryskał powietrze zapachem wszystkich tajemnic,
które kiedykolwiek urodziły się w ciele kobiet.

Siadam na krześle, które trzeszczy jak archiwum kobiecych wnętrz,
jakby jego śrubki znały alfabet ud, miednic i brzuchów,
z których powstawały małe światy, wielkie dramaty
i czasem tylko zwykłe „wszystko w normie, proszę pani”.


Krzesło wydaje dźwięk jak stary, skórzany miech kościelny, wypuszczając z siebie kurz tysiąca nieprzespanych nocy i zapach metalicznego strachu, który miesza się z wonią tanich perfum i drogich nadziei.

W gabinecie panuje cisza tak sterylna, że słyszę, jak w moich żyłach krew przepycha się łokciami, a hormony szepczą do siebie w panice, jak pasażerowie Titanica, którzy właśnie zobaczyli pierwszą górę lodową na ekranie USG.


​Jest tu tak czysto,
że bakterie prawdopodobnie
popełniają zbiorowe samobójstwo z poczucia winy,
a ja leżę tam, rozpięta między światem żywych a katalogiem Ikei dla narządów wewnętrznych.

On wkracza uzbrojony w lateks, który piszczy na palcach jak foka w operze,
i zajrzy we mnie z taką precyzją,
jakby sprawdzał poziom płynu do spryskiwaczy w statku kosmicznym.

Moje wnętrze,
zamiast mistycyzmu,
wystawi mu język: różowe,
mokre i uparte, mruga do niego jak neon nad barem,
który jako jedyny w tej sterylnej próżni wie,
że życie nie jest z plastiku,
tylko z dżemu, krwi i czystej bezczelności.


Wchodzi on - ginekolog, nawigator po oceanie kobiecego świata,
pół ‑ detektyw, pół ‑ astronom macicy,
który nawet cień owulacji potrafi wyczytać z mapy kosmosu,
jakby szukał sygnałów życia w galaktyce,
gdzie kosmici zapomnieli wysłać instrukcję obsługi ciała.

- Proszę się rozluźnić, mówi, tonem nauczyciela cyrku,
który zaraz pokaże sztuczkę, ale z delikatnością kota
na rozgrzanej blasze.

Rozchylam nogi, odsłaniając wszystko tak dokładnie,
że czuję się jak eksponat w świetle reflektorów,
a on wchodzi z uśmieszkiem jak ktoś,
kto właśnie dostał dostęp do części świata zwykle zamkniętej na trzy zamki,
z narzędziem, które wygląda jak miniaturowy teleskop do planet
rodzących życie i dramat jednocześnie.

Przesuwa się delikatnie,
a moje ciało otwiera się jak mapa nieznanych galaktyk.

Tam, gdzie światło reflektora pada najczułej,
kryje się punkt G - maleńka, pulsująca perła,


Jest to miejsce,
gdzie ciało zachowuje się
jak czarna dziura odwrotna niż wszystkie inne
- nie pochłania światła,
lecz je oddaje,
emitując ciepły, niemy sygnał istnienia, który nie służy przetrwaniu gatunku, tylko czystemu zdumieniu:
że wszechświat w ogóle chciał być tak czuły.

Na moment wszystko milknie,
jakby ciało przypomniało sobie,
że najgłębsze rzeczy dzieją się
bez świadków i bez komentarza.


Subtelna świątynia
rozkwita w mikroskopijnym rytmie życia,
otwierając się jak kwiat poranka,
którego zapach zna tylko kosmos i ja.

Ginekolog spogląda z powagą astronoma,
który odkrywa nowe planety w galaktyce wnętrza kobiety,
z zachwytem notując każdy puls, każdy fałd, każdą drobną tajemnicę,
jakby patrzył na arcydzieło, które powstało z najczystszej geometrii życia.

- Hm… mruczy jak stary kocur,
który właśnie odkrywa nowe królestwo myszy.
- To jest prawdziwa galeria natury!
Każda fałdka, każdy zakamarek, każdy sekret - arcydzieło!

Czuję, że moje ciało staje się mapą starożytnych labiryntów,
a on jest Minotaurem‑przewodnikiem,
który wie, gdzie czai się każdy strach i każda nadzieja.

- A tutaj… wskazuje narzędziem -
- kwitnie życie i… ewentualnie mała niespodzianka.

Chichotam w duchu, bo w tej ceremonii nie ma miejsca na wstyd,
tylko na absurd i kosmiczny zachwyt nad ludzkim wnętrzem.

Na koniec odchodzi z miną człowieka,
który własnie zgarnął złoty medal w konkursie „Co kryje się w środku?”,
odbierając statuetkę z miniaturowym teleskopem
i konfetti z hormonów.

A ja zostaję tam - pół naga, pół święta,
leżąca jak robot na przeglądzie technicznym, bez osłony,
gotowa na diagnozę życia,
z nogami otwartymi jak szuflada w warsztacie,
zastanawiając się, czy życie naprawdę jest tak proste,
że wystarczy jeden ginekolog,
żeby zrobić mi tylko przegląd okresowy
i powiedzieć z entuzjazmem:

Wszystko gra, droga pani!
Maszyna pracuje jak szwajcarski zegarek w obłoku orgazmów,
tylko proszę pamiętać o regularnym smarowaniu,
bo nawet najświętsze mechanizmy
nie lubią pracować na sucho !

Mówi to z taką pasją,
jakby właśnie wygrał casting
na głównego inżyniera w fabryce cudów,
a ja wychodzę z gabinetu krokiem modelki,
niosąc między udami tajemnicę,
której nie powstydziłoby się żadne muzeum narodowe,
ani żaden serwis Porsche.




autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
4 razy

Oceny tego wiersza są jeszcze niewidoczne, będą dostępne dopiero po otrzymaniu 5-ciu ocen.

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Nicotykanie<sup>(*)</sup>
Nicotykanie(*)
godzinę temu
Fajnie, że działa przede wszystkim energią języka i konsekwencją metaforyczną. Gabinet ginekologiczny przepisany na przestrzeń kosmiczno-techniczną, a kobiece ciało — na mapę wszechświata, w której sacrum, fizjologia i absurd współistnieją bez hierarchii.

Rozmach porównań, prawie barokowe nagromadzenie: Ikea, Titanic, teleskopy, Minotaur, Porsche — wszystko to buduje ironiczny kontrapunkt wobec sytuacji, która w realnym doświadczeniu bywa obciążona wstydem, lękiem i asymetrią władzy tu zostaje odwrócona przez język, humor i nadmiar. To śmiech oswajający procedurę, a nie erotyzacja dla samej prowokacji.

Ciekawie wypada postać ginekologa — balansuje między karykaturą a figurą kapłana-technika. Jest jednocześnie fachowcem, showmanem i odkrywcą, co dobrze punktuje ambiwalencję medycznego spojrzenia: zachwyt podszyty rutyną, empatia spleciona z mechaniką jednak jest to dla mnie obraz zakłamany. Podeślę w kolejnym komentarzu coś co kiedyś napisałam ( nie nadaje się do publikacji jest gorzkie i brzydkie i nieskończone ale nie mogę się powstrzymać przedstawienie kontrapunktu)


sturecki
dziesięć minut temu
do wiersza "Nicotykanie"
Ten wiersz pokazuje sędziego w białym fartuchu, który zamiast ważyć racje, waży kobietę w słowach jak w wyroku: „taka pani uroda” ma zamknąć sprawę, zanim w ogóle zacznie się rozmowa. A przecież aborcja nie jest hasłem do okładania się argumentami, tylko dramatycznym splotem zdrowia, cierpienia, szans, lęku i odpowiedzialności, często rozgrywanym w samotności. Tu widać, jak okrutnie działa język, gdy nie leczy, tylko unieważnia człowieka i jego ból. I dlatego tak trudno o prostą ocenę: w takich historiach najpierw trzeba mieć empatię i uczciwość, dopiero potem poglądy.
A wiersz ma prawo brać głos: z doświadczenia, ze słyszenia, z empatii albo z niezgody na chłód, bo bywa sumieniem: nawet jeśli nie przeżył, potrafi zobaczyć.

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
kwadrans temu
Migu dziękuję, choć dla mnie to jeszcze nie boli tam gdzie powinno jeszcze za mało jest satyry i groteski i nie będę ukrywać to jest temat bolesny dla wielu kobiet a ten wiersz nie poklepuje po plecach on jest zły ale może za mało wściekły :) Jeszcze musze zęby połamać na niejednym ciężkim temacie żeby do niego wrócić bo niektóre metafory są nietrafione :)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
pół godziny temu
nie da się tego tekstu przeczytać bez wewnętrznego rozedrgania.

bo to nie jest tylko opowieść o chorobie, ale o języku, który odbiera człowiekowi prawo do własnego bólu.

najbardziej boli ta spokojna, rutynowa przemoc --- zdania wypowiadane jakby mimochodem, a jednak zostające w ciele na zawsze.

pokazalas , jak system potrafi zamienić żywą osobę w kartotekę .

ten Twój tekst nie jest do czytania — on jest do człowieczej absorbcji.

takie utwory są portalom poetyckim potrzebne jak czlowiekowi tlen.


to jest literatura, która robi to, co literatura robic powinna.

nie tłumaczy świata na gładko, tylko odsłania jego brutalne pęknięcia .


gdybym ja taki tekst napisał to nawet chwili bym się nie wahał przed publikacją.

zainspirowałas mnie.

pomyślę.


dziękuję, ze dałaś "sedziego" tutaj ale to material do publikacji na portalu.

bo ważny.

najważniejszy.

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
pół godziny temu
Sędzia

Najpierw mówi:
taka pani uroda,
jakby uroda była pleśnią,
która sama wyłazi na narządy.

Ona już wtedy wie,
że coś jest nie tak.
Ciało mówi wcześniej niż słowa,
ale nie ma pieczątki -
nie ma diagnozy.

Potem dodaje, jakby poprawiał kocyk:
przejdzie po pierwszej ciąży,
bo ciąża jest tu jak wybielacz —
na wszystko,
nawet na to, co już gnije.

Zaczyna fermentować.
Komórki miękną.
W kartotece — kreska.
W ustach — smak rdzy.
W głowie echo:
taka pani uroda, taka pani uroda, taka pani uroda
— mantra, którą zakleja się pęknięcia,
aż przestają być widoczne.

Na trzeciej wizycie mówi wprost,
bez metafor, bez lukru:
już pani jest bezpłodna,
jakby informował,
że mleko skisło
i nie ma sensu go dalej wąchać.

Potem szybko, żeby nie było niezręcznie:
przejdzie po pierwszej ciąży…

maciejka
maciejka
godzinę temu
Jakbyś tam był :-)


maciejka
pół godziny temu
Zajrzyj jeszcze pod wiersz "Blizna", ponieważ bardzo mi się podobał. Za lekarzami nie przepadam, choć Ty sprawiasz, że przestają być tak nieciekawi :-)
I się nie wybieraj :-)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu
Nata.

nie byłem i się nie wybieram.

przynajmniej na razie :)

dziękuję :)

JoViSkA
JoViSkA
dwie godziny temu
Rewelacja! Nawet przez sekundę nie przyszłoby mi do głowy, że można w taki sposób niezwykły, niebanalny, niesamowity opisać wizytę u ginekologa...Fenomenalnie!
Pozdrawiam Migrenku :)))


Migrena...1<sup>(*)</sup>
pół godziny temu
przepraszam ale go z radości połknąłem :)

teraz Twój uroczy śmiech rozbrzmiewa we mnie :)

uśmiech swój też Ci wysyłam ale dodatkowo właśnie polubiłem Cię całą.

od duzego palca w stopie po czubek glowy.

i świetnie się z Tobą czuję.

JoViSkA
pół godziny temu
Przesyłam serdeczny uśmiech w Twoją stronę :))))

Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu
to ja w odwecie.........polubię Cię wirtualnie :)

ale całkowicie !!!

JoViSkA
godzinę temu
A co się będę szczypać...wiersz wywarł na mnie duże wrażenie i żeby to przypieczętować...zabieram do siebie dając polubienie :)))

Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu

Jo.

tak naprawdę to wolę o takich wizytach pisać niż sam miałbym tam być.

ale wiem, ze mus to mus.

dziękuję Jo, za przepiekny komentarz :)

jak tak do mnie piszesz to aż chcę mi się żyć :)

najpiękniejszych chwil dla Ciebie :)

albo nawet całego pieknego życia :)

Krystek
Krystek
dwie godziny temu
Wizyta u ginekologa odsłania znaną prawdę,
jak ważna jest kobieta i jej ciało.
Serdecznie z uśmiechem pozdrawiam:)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu
to prawda.

szkoda tylko , ze ten chlop może być brzydki i niemiły.

dziękuję Krysiu :)

Bożena Joanna
Bożena Joanna
trzy godziny temu
To nie wiersz o medycynie, to prawie hymn na cześć kobiety i jej ciała.
Pozdrowienia


Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu
to ja jestem ten "mężczyzna" .

drab z krwi i kości :)

Bożena Joanna
dwie godziny temu
Ten wiersz musiał wyjść spod pióra mężczyzny, tyle w nim wspaniałych sformułowań.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
dwie godziny temu

Bożenko.

dziękuję za te słowa.

piszę tak, bo szczerze kocham kobiety – są dla mnie po prostu zjawiskowe.

to połączenie hipnotyzującego seksapilu z jakąś nieskonczoną głębią,
która nie przestaje mnie zachwycac .

Dla mnie każda kobieta to cudowna zagadka i czysta esencja piękna, dlatego nie potrafię o Was pisac inaczej niż z uwielbieniem.

dziękuję za Twój śliczny komentarz.

sturecki
sturecki
trzy godziny temu
Udał Ci się ten wiersz o wizycie u ginekologa, opowiedzianej językiem kosmiczno-technicznym, z dużą dawką ironii i zmysłowego absurdu. Gabinet jest tu jak laboratorium, a lekarz jak „nawigator” i „astronom”, który nie tylko bada, ale też z ciekawością i respektem „czyta” ciało kobiety jak mapę nieznanych galaktyk.
Pracę ginekologa ukazałeś dwojako: z jednej strony jako rutynowy, precyzyjny przegląd (lateks, narzędzia, sterylność, diagnoza), z drugiej jako niemal ceremonię, gdzie wstyd miesza się z zachwytem nad biologią i tajemnicą.
Kobiece ciało nie jest ani tabu, ani tylko mechanizmem do naprawy, ale żywym wszechświatem: delikatnym, dumnym i wartym ... zainteresowania.
5/6


sturecki
kwadrans temu
Hi, hi ... nie napomykałem o dziewczynach, tylko o światach, które wymieniłeś, ale ... nie zaprzeczę ICH fajności.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
pół godziny temu
poezja.

i dodatkowo zaglada czasem tam gdzie ludzie wola nie być nawet wlasnymi myślami.

a wracajac do rzeczy - dziewczyny sa fajne :)

sturecki
godzinę temu
Jasne, że różne, ale one ciągle chodzą po tej samej ulicy i co chwilę się mijają. Poezja nie udaje życia, tylko je filtruje, żebyśmy mogli zobaczyć sens tam, gdzie na co dzień widać tylko kurz i pośpiech.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu
Stu.

życie a nasza poezja to są dwa bardzo różne światy.

sturecki
dwie godziny temu
W wyobraźni każdy jest-może być bohaterem, a w życiu … czasem wystarczy, że kobieta spojrzy i już człowiek ma hymn w gardle, a ból w dumie.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
dwie godziny temu
też nigdy u ginekologa nie byłem ale schrupałem go w wyobrażni i powstał jak to Bożenka napisała hymn o kobietach.

a one.........są czasem boleśnie fajne.

dziękuję bardzo Stu.


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności