X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

Ginekolog

Wiersz Miesiąca 0
wolny
2026-01-25 10:34



W poczekalni pachnie lękiem i lawendą,
jakby ktoś spryskał powietrze zapachem wszystkich tajemnic,
które kiedykolwiek urodziły się w ciele kobiet.

Siadam na krześle, które trzeszczy jak archiwum kobiecych wnętrz,
jakby jego śrubki znały alfabet ud, miednic i brzuchów,
z których powstawały małe światy, wielkie dramaty
i czasem tylko zwykłe „wszystko w normie, proszę pani”.


Krzesło wydaje dźwięk jak stary, skórzany miech kościelny, wypuszczając z siebie kurz tysiąca nieprzespanych nocy i zapach metalicznego strachu, który miesza się z wonią tanich perfum i drogich nadziei.

W gabinecie panuje cisza tak sterylna, że słyszę, jak w moich żyłach krew przepycha się łokciami, a hormony szepczą do siebie w panice, jak pasażerowie Titanica, którzy właśnie zobaczyli pierwszą górę lodową na ekranie USG.


​Jest tu tak czysto,
że bakterie prawdopodobnie
popełniają zbiorowe samobójstwo z poczucia winy,
a ja leżę tam, rozpięta między światem żywych a katalogiem Ikei dla narządów wewnętrznych.

On wkracza uzbrojony w lateks, który piszczy na palcach jak foka w operze,
i zajrzy we mnie z taką precyzją,
jakby sprawdzał poziom płynu do spryskiwaczy w statku kosmicznym.

Moje wnętrze,
zamiast mistycyzmu,
wystawi mu język: różowe,
mokre i uparte, mruga do niego jak neon nad barem,
który jako jedyny w tej sterylnej próżni wie,
że życie nie jest z plastiku,
tylko z dżemu, krwi i czystej bezczelności.


Wchodzi on - ginekolog, nawigator po oceanie kobiecego świata,
pół ‑ detektyw, pół ‑ astronom macicy,
który nawet cień owulacji potrafi wyczytać z mapy kosmosu,
jakby szukał sygnałów życia w galaktyce,
gdzie kosmici zapomnieli wysłać instrukcję obsługi ciała.

- Proszę się rozluźnić, mówi, tonem nauczyciela cyrku,
który zaraz pokaże sztuczkę, ale z delikatnością kota
na rozgrzanej blasze.

Rozchylam nogi, odsłaniając wszystko tak dokładnie,
że czuję się jak eksponat w świetle reflektorów,
a on wchodzi z uśmieszkiem jak ktoś,
kto właśnie dostał dostęp do części świata zwykle zamkniętej na trzy zamki,
z narzędziem, które wygląda jak miniaturowy teleskop do planet
rodzących życie i dramat jednocześnie.

Przesuwa się delikatnie,
a moje ciało otwiera się jak mapa nieznanych galaktyk.

Tam, gdzie światło reflektora pada najczułej,
kryje się punkt G - maleńka, pulsująca perła,


Jest to miejsce,
gdzie ciało zachowuje się
jak czarna dziura odwrotna niż wszystkie inne
- nie pochłania światła,
lecz je oddaje,
emitując ciepły, niemy sygnał istnienia, który nie służy przetrwaniu gatunku, tylko czystemu zdumieniu:
że wszechświat w ogóle chciał być tak czuły.

Na moment wszystko milknie,
jakby ciało przypomniało sobie,
że najgłębsze rzeczy dzieją się
bez świadków i bez komentarza.


Subtelna świątynia
rozkwita w mikroskopijnym rytmie życia,
otwierając się jak kwiat poranka,
którego zapach zna tylko kosmos i ja.

Ginekolog spogląda z powagą astronoma,
który odkrywa nowe planety w galaktyce wnętrza kobiety,
z zachwytem notując każdy puls, każdy fałd, każdą drobną tajemnicę,
jakby patrzył na arcydzieło, które powstało z najczystszej geometrii życia.

- Hm… mruczy jak stary kocur,
który właśnie odkrywa nowe królestwo myszy.
- To jest prawdziwa galeria natury!
Każda fałdka, każdy zakamarek, każdy sekret - arcydzieło!

Czuję, że moje ciało staje się mapą starożytnych labiryntów,
a on jest Minotaurem‑przewodnikiem,
który wie, gdzie czai się każdy strach i każda nadzieja.

- A tutaj… wskazuje narzędziem -
- kwitnie życie i… ewentualnie mała niespodzianka.

Chichotam w duchu, bo w tej ceremonii nie ma miejsca na wstyd,
tylko na absurd i kosmiczny zachwyt nad ludzkim wnętrzem.

Na koniec odchodzi z miną człowieka,
który własnie zgarnął złoty medal w konkursie „Co kryje się w środku?”,
odbierając statuetkę z miniaturowym teleskopem
i konfetti z hormonów.

A ja zostaję tam - pół naga, pół święta,
leżąca jak robot na przeglądzie technicznym, bez osłony,
gotowa na diagnozę życia,
z nogami otwartymi jak szuflada w warsztacie,
zastanawiając się, czy życie naprawdę jest tak proste,
że wystarczy jeden ginekolog,
żeby zrobić mi tylko przegląd okresowy
i powiedzieć z entuzjazmem:

Wszystko gra, droga pani!
Maszyna pracuje jak szwajcarski zegarek w obłoku orgazmów,
tylko proszę pamiętać o regularnym smarowaniu,
bo nawet najświętsze mechanizmy
nie lubią pracować na sucho !

Mówi to z taką pasją,
jakby właśnie wygrał casting
na głównego inżyniera w fabryce cudów,
a ja wychodzę z gabinetu krokiem modelki,
niosąc między udami tajemnicę,
której nie powstydziłoby się żadne muzeum narodowe,
ani żaden serwis Porsche.




autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
11 razy
Treść

6
5
5
6
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0
Warsztat

6
4
5
7
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Maciek.J<sup>(*)</sup>
Maciek.J(*)
2026-01-26
Tak między nami panowie bardzo rzadko chodzą do ginekologa


Maciek.J<sup>(*)</sup>
2026-01-28
a zabrzmiało bardzo realistycznie

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-27
Maćku.

powiem Ci, ze ja nawet w jego poblizu nie byłem ;)

dziękuję.

Eleanor Rigby
Eleanor Rigby
2026-01-26
To bardzo odważny i obrazowy wiersz, wraz z zapachami lawendy i sterylności oddaje medyczno -poetycki klimat.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-27
odważyłem się ale bardzo bacząc żeby wiersz był od poczatku do mońca "elegancki" .

bardzo dziękuję .

Jastrz
Jastrz
2026-01-26
Ginekolog, a zwłaszcza położnik, to jedyni lekarze, którzy mają "dodatni bilans". Każdy lekarz, jeśli nie jest jedynie urzędnikiem od wypisywania recept i dawania zwolnień, musi boleśnie przeżywać zgony pacjentów. To że komuś, mimo starań nie udało się pomóc musi być bardzo deprymujące. A ginekolodzy z położnikami notują więcej narodzin niż zgonów. I każdy przypadek ich bezradności jest sowicie okupiony nowymi życiami, którym oni pomogli narodzić się...


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-27
dodatni bilans - bardzo trafnie to ująłeś.

też tak myślę.

z innymi specjalistymi bywa gorzej.

ale w życiu tez byea nie najlepiej.

dziękuję.

Marek Żak
Marek Żak
2026-01-25
Świetna jest ta seria lekarska, a, że w niektórych miejscach jedziesz po bandzie, to Twój znak rozpoznawczy, podobnie, jak skojarzenia i odlotowe aforyzmy. Pozdrawiam


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
dziękuję serdecznie Marku :)

pozdrawiam .

Larisa
Larisa
2026-01-25
Przejaskrawienie, ale zabawne i momentami gloryfikujące kobiece ciało.
Zgrabnie napisany esej. Subiektywny, z poczuciem humoru przedstawiony punkt widzenia na kobiece narządy płciowe oraz zawód lekarza - ginekologa.
Porównanie lekarza do astronoma, nieco przesadzone, chociaż jeżeli jest też przy okazji histopatologiem, to może być:))

Przegląd serwisowy nieco uprzedmiotawia ciało kobiety... moim zdaniem to zbyt luzackie, powierzchowne określenie, w końcu ciało kobiety nie jest maszyną.
Lawina patetycznych słów na określenie czynności badania lekarskiego i okoliczności z nią związana nie jest zła... może nawet zachęcająca do częstszych badań się kobiet.

Całość odbieram pozytywnie, w końcu to wiersz:) Autor czerpie z życia i poszukuje nowych tematów, a to oczywiście na plus.

Jako kobieta odbieram wizytę u ginekologa w mniej poetyckim klimacie, ale Autor nie jest kobietą, więc 'rozgrzeszam'. Chciałam tylko zauważyć, że specjalizacja ginekologiczna obejmuje nie tylko mężczyzn - lekarzy, ale także kobiety - lekarki.

Kończąc, powiem tak; nie jestem zszokowana, ale raczej zaskoczona wyborem tematu i jego realizacją:) Czy będę lepiej się czuć u lekarza tej specjalności? Może będę bardziej się uśmiechać... a to już coś.
Pragnę tylko zauważyć, że nie każda wizyta kończy się radością z otrzymanej diagnozy i w tym miejscu u niektórych czytelniczek może powstać pewien dyskomfort, a nawet smutek... dlatego też puenta wiersza powinna być głębsza, bardziej uniwersalna (przewidująca) i tego mi osobiście zabrakło. Wszystko dobre, co się dobrze kończy, a co jeśli nie? Zapewne odpowiesz, że brałeś tylko pozytywny aspekt i tak dalej... ale czasami warto się zastanowić nad napisanym słowem. W wolnej wypowiedzi można zawsze w porę zaprzeczyć, ale słowo pisane nie daje takiej możliwości, a więc musi być gruntownie przemyślane.

Gwiazdkuję, bo ciekawie i nietuzinkowo został zapodany temat. Proszę, przyjmij moje czytelnicze refleksje po przyjacielsku, z wrodzoną sobie filozofią:)

Serdecznie Cię pozdrawiam, Migu:)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25



Lari.

filozofia - wyuczona !


rozumiem Twoje uwagi i cenię sobie Twoją wrażliwośc.

wiem, że tematy, które widać w moim wierszu, mogą być trudne dla niektórych odbiorców i czasem budzić dyskomfort.

porównanie do życia zdrowych i szczęśliwych miało pokazać, że odbiór doświadczeń bywa subiektywny i zależy od naszej sytuacji.

podobnie jak w literaturze i poezji – jedno słowo, jedna scena moze być zabawna dla jednych, a trudna dla innych.

staram się balansować na tej cienkiej czerwonej linii między humorem a szacunkiem wobec wrażliwości człowieka.

poezja daje wielowarstwowe odczytania i dopuszcza różne emocje – od śmiechu po refleksję i smutek.

zależy mi, żeby w moich tekstach odbiorca mógł znaleźć przestrzeń do własnych odczuć, a nie poczucie uprzedmiotowienia czy traumy.

doceniam Twoją sugestię, żeby puenta była bardziej uniwersalna – to cenna wskazówka na przyszłość.

cieszę się, że mimo trudnego tematu odbierasz wiersz pozytywnie i że dostrzegasz w nim humor i świeże spojrzenie.


lubię Twoje komentarze :)

pozdrawiam :)

LydiaDel
LydiaDel
2026-01-25
Nie przeczę, wiersz odważny i dobrze 'opakowany'. Nic nie 'prześwietla'. Może niedługo jakiś robot zajmie się tą specjalizacją.
Zależy, z jakiej perspektywy czytamy. Sama bym się nie odważyła, może dlatego, że jestem kobietą, pacjentką i jestem 'obciążona'. To wyjątkowo udany tekst. 6/% Serdeczności


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-26
no dobrze.

dodawajmy.

reumatolog 15 %, okulista 10%,
prooktolog 5%

to razem mamy 130 %.

i teraz by mi się zgadzało.

jakieś 47 milionów.

ale nas jest 38 milionów.

chyba, że reszta to turyści.

to.my, zasadniczo........."ja zwariuję proszę pana , ja zwariuję" - to z filmu Barei


dziękuję Leo :)

LydiaDel
2026-01-26
Jacku, jak już dzielimy na połowy ("do ginekologa chodzi tylko połowa ludzkości"), to proszę, zróbmy to uczciwie.
Więc, do dentysty chodzi górna połowa, do ginekologa dolna. Wszystko w porządku, 50 do 50. W sumie 100%.
No gra, więc ok.
Serdeczności

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
Leo.

super komentarz.

dodajesz mi sił !!!!

i tylko sobie tak ogolnie myśle czym różni się wizyta u ginekologa od wizyty u dentysty czy innego dermatologa.

odpowiedź jest tylko jedna.

tym, ze do ginekologa chodzi tylko polowa ludzkosci a do innych specjalistów wszyscy.

i tutaj rodza się ograniczenia.

czy logiczne ?

nie wiem.

Leo.

dziękuję Ci serdecznie :)

i pieknie pozdrawiam :)

LydiaDel
2026-01-25
Motto:
„Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce.” … (Terencjusz), bo przecież poezja jest dla ludzi.
(łac. Homo sum, humani nihil a me alienum puto).

Czasem
Czasem
2026-01-25
Powiem Ci, że zaskoczyłeś mnie niebywale. Pomału przewiduję cykl wierszy medycznych o lekarzach... Wybór - Ginekolog - strzelam: Raczej trudny w realizacji.
Krążysz wraz z lekarzem wokół wejścia do "sacrum", które staje sie przez sam fakt wejścia "profanum".. A jednak - ona wychodzi niosąc tajemnicę jakiej nie powstydziłoby się żadne muzeum narodowe ani żaden serwis Porsche.
Niesamowite

Ode mnie brawa!

Pozdrawiam Cię ciepło :)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
Kasiu.

bardzo Ci dziękuję.

nie bedę nic więcej pisał tylko obsypię Cię garściami brylantów ktore w promieniach słońca zanurzą Cię w brylantowej tęczy :)

najmilszego Kasiu :)

Elżbieta
Elżbieta
2026-01-25
Uważam, że to bardzo dobry wiersz, biorąc poprawkę, że nie byłeś "pacjentką" tego specjalisty zatem pracowała wyobraźnia, być może relacje kobiet. Świetne metafory, język elegancki, bez przekroczenia a nawet zbliżenia się do prześmieweczej groteski, co przy tego rodzaju temacie wyjątkowo łatwo!
Przebieg wizyty zależy od charakteru problemu kobiety, sytuacji a nawet miejsca, gdzie ona przebiega. Gabinet prywatny, to często inny standard i zachowanie lekarza. W każdym jednak przypadku jest uczucie wtargnięcia w bardzo intymną sferę kobiety.
Cieszę się, Jacku, że zamieściłeś ten utwór, mnie się podoba! Brawo dla Ciebie, za odwagę i zmierzenia się z tematem "z tarczą"!
Uśmiecham się serdecznie do Ciebie:)⭐️


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
Elu.

czy Ty chcesz powiedzieć, że laryngologiczna trąbka to taki ginekologiczny punkt G ?

:))))))))

pomyślę :)

Elżbieta
2026-01-25
Jestem pewna, że laryngolog, sprawi miłą niespodziankę, przy Twojej, Jacku, wyobraźni, trąbka , to, tylko mały dodatek:)😉

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
Eluniu.

"pacjentką " nie byłem :)

lekarz mógłby się przestraszyć jakby taki facet jak ja wpakowal mu się na fotel :)

pisze teraz "laryngologa".

mniej atrakcyjny funkcjonalnie od ginekolog6ale też zajrzy tu i tam.

dzięki Elu za cieple słowa :)

tez się do Ciebie uśmiecham :)

radośnie :)

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
Nicotykanie(*)
2026-01-25
Fajnie, że działa przede wszystkim energią języka i konsekwencją metaforyczną. Gabinet ginekologiczny przepisany na przestrzeń kosmiczno-techniczną, a kobiece ciało — na mapę wszechświata, w której sacrum, fizjologia i absurd współistnieją bez hierarchii.

Rozmach porównań, prawie barokowe nagromadzenie: Ikea, Titanic, teleskopy, Minotaur, Porsche — wszystko to buduje ironiczny kontrapunkt wobec sytuacji, która w realnym doświadczeniu bywa obciążona wstydem, lękiem i asymetrią władzy tu zostaje odwrócona przez język, humor i nadmiar. To śmiech oswajający procedurę, a nie erotyzacja dla samej prowokacji.

Ciekawie wypada postać ginekologa — balansuje między karykaturą a figurą kapłana-technika. Jest jednocześnie fachowcem, showmanem i odkrywcą, co dobrze punktuje ambiwalencję medycznego spojrzenia: zachwyt podszyty rutyną, empatia spleciona z mechaniką jednak jest to dla mnie obraz zakłamany. Podeślę w kolejnym komentarzu coś co kiedyś napisałam ( nie nadaje się do publikacji jest gorzkie i brzydkie i nieskończone ale nie mogę się powstrzymać przedstawienie kontrapunktu)


sturecki
2026-01-25
do wiersza "Nicotykanie"
Ten wiersz pokazuje sędziego w białym fartuchu, który zamiast ważyć racje, waży kobietę w słowach jak w wyroku: „taka pani uroda” ma zamknąć sprawę, zanim w ogóle zacznie się rozmowa. A przecież aborcja nie jest hasłem do okładania się argumentami, tylko dramatycznym splotem zdrowia, cierpienia, szans, lęku i odpowiedzialności, często rozgrywanym w samotności. Tu widać, jak okrutnie działa język, gdy nie leczy, tylko unieważnia człowieka i jego ból. I dlatego tak trudno o prostą ocenę: w takich historiach najpierw trzeba mieć empatię i uczciwość, dopiero potem poglądy.
A wiersz ma prawo brać głos: z doświadczenia, ze słyszenia, z empatii albo z niezgody na chłód, bo bywa sumieniem: nawet jeśli nie przeżył, potrafi zobaczyć.

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
2026-01-25
Migu dziękuję, choć dla mnie to jeszcze nie boli tam gdzie powinno jeszcze za mało jest satyry i groteski i nie będę ukrywać to jest temat bolesny dla wielu kobiet a ten wiersz nie poklepuje po plecach on jest zły ale może za mało wściekły :) Jeszcze musze zęby połamać na niejednym ciężkim temacie żeby do niego wrócić bo niektóre metafory są nietrafione :)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
nie da się tego tekstu przeczytać bez wewnętrznego rozedrgania.

bo to nie jest tylko opowieść o chorobie, ale o języku, który odbiera człowiekowi prawo do własnego bólu.

najbardziej boli ta spokojna, rutynowa przemoc --- zdania wypowiadane jakby mimochodem, a jednak zostające w ciele na zawsze.

pokazalas , jak system potrafi zamienić żywą osobę w kartotekę .

ten Twój tekst nie jest do czytania — on jest do człowieczej absorbcji.

takie utwory są portalom poetyckim potrzebne jak czlowiekowi tlen.


to jest literatura, która robi to, co literatura robic powinna.

nie tłumaczy świata na gładko, tylko odsłania jego brutalne pęknięcia .


gdybym ja taki tekst napisał to nawet chwili bym się nie wahał przed publikacją.

zainspirowałas mnie.

pomyślę.


dziękuję, ze dałaś "sedziego" tutaj ale to material do publikacji na portalu.

bo ważny.

najważniejszy.

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
2026-01-25
Sędzia

Najpierw mówi:
taka pani uroda,
jakby uroda była pleśnią,
która sama wyłazi na narządy.

Ona już wtedy wie,
że coś jest nie tak.
Ciało mówi wcześniej niż słowa,
ale nie ma pieczątki -
nie ma diagnozy.

Potem dodaje, jakby poprawiał kocyk:
przejdzie po pierwszej ciąży,
bo ciąża jest tu jak wybielacz —
na wszystko,
nawet na to, co już gnije.

Zaczyna fermentować.
Komórki miękną.
W kartotece — kreska.
W ustach — smak rdzy.
W głowie echo:
taka pani uroda, taka pani uroda, taka pani uroda
— mantra, którą zakleja się pęknięcia,
aż przestają być widoczne.

Na trzeciej wizycie mówi wprost,
bez metafor, bez lukru:
już pani jest bezpłodna,
jakby informował,
że mleko skisło
i nie ma sensu go dalej wąchać.

Potem szybko, żeby nie było niezręcznie:
przejdzie po pierwszej ciąży…

maciejka
maciejka
2026-01-25
Jakbyś tam był :-)


maciejka
2026-01-25
Lubię ciszę. Taką cichutką, ale nie samotną.
Dziękuję Ci :-)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
uważne czytanie bywa najcichszą formą rozmowy

maciejka
2026-01-25
Umiesz czytać. To niezwykły dar.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
Nata.

czytam Twój tekst jak opowiesć o spojrzeniu, które waży więcej, niż się spodziewamy .

i o chwili, w której role nagle się odwracają.

pod lekką ironią zostaje coś bardzo trwałego: doświadczenie, po którym człowiek zaczyna uważniej chronić siebie i swój dystans.

wiersz napisałaś z delikatnością i świadomością granicy.

dziękuję za tę ciszę między wersami .



czy dobrze Cię odczytalem ?

to chciałaś mi powiedzieć ?

maciejka
2026-01-25
Tak, jazdę rowerem, kiedyś koszykówkę i piłkę ręczną - lubiłam te dyscypliny. Plus tenis, ale stołowy :-)
Ale to było kiedyś. Został rower i góry :-)

Wiesz... - wiersz :-)


okulista spojrzał głęboko w oczy
aż świat wirował
nie przestał
a on
jak odkrywca nieba
"dobrze pani w błękitach"
odleciał

musiałam go cucić
nieszczęsna!
sztuczne oddychanie
o Boże!

nie było to łatwe
naprawdę
okulista nie dbał o siebie
na szczęście oddech mu wrócił
oczy otworzył i usiadł

zwinęłam się szybko z pokoju
biegłam
i biegnę tak z życiem
lecz wiem
nie lubię lekarzy
nie patrzę im w oczy
do teraz



Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
to napiszę o okuliście :)

uprawiasz sport ?

zawodowo czy amatorsko ?

ja kiedyś boksowalem a póżniej , przez lata gralem w tenisa.

amatorsko.

na studiach.

maciejka
2026-01-25
Fajnie :-)
Wiesz, chyba jedynym lekarzem, którego trochę lubię, jest lekarz medycyny sportu - on przynajmniej nie mówi - "usiądzie i zdejmie" :-)
Albo okulista - patrzy prosto w oczy :-)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
powiedz Nata o ktorym chcialabyś przeczytać.

to napiszę :)

dziękuję, że jesteś :)

maciejka
2026-01-25
Wiesz, dziś jest dobrze - mam czas :-)

maciejka
2026-01-25
Czytam Twój cykl lekarski i zastanawiam się, który lekarz mnie przekona:-)
Ale niezależnie od mojej awersji - cykl jest dobry :-)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
byłem.

bardzo mnie interesuja Twoje przemyślenia bo jest w nich intelektualna moc.

bardzo Nata dziękuję.

maciejka
2026-01-25
Zajrzyj jeszcze pod wiersz "Blizna", ponieważ bardzo mi się podobał. Za lekarzami nie przepadam, choć Ty sprawiasz, że przestają być tak nieciekawi :-)
I się nie wybieraj :-)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
Nata.

nie byłem i się nie wybieram.

przynajmniej na razie :)

dziękuję :)

JoViSkA
JoViSkA
2026-01-25
Rewelacja! Nawet przez sekundę nie przyszłoby mi do głowy, że można w taki sposób niezwykły, niebanalny, niesamowity opisać wizytę u ginekologa...Fenomenalnie!
Pozdrawiam Migrenku :)))


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
przepraszam ale go z radości połknąłem :)

teraz Twój uroczy śmiech rozbrzmiewa we mnie :)

uśmiech swój też Ci wysyłam ale dodatkowo właśnie polubiłem Cię całą.

od duzego palca w stopie po czubek glowy.

i świetnie się z Tobą czuję.

JoViSkA
2026-01-25
Przesyłam serdeczny uśmiech w Twoją stronę :))))

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
to ja w odwecie.........polubię Cię wirtualnie :)

ale całkowicie !!!

JoViSkA
2026-01-25
A co się będę szczypać...wiersz wywarł na mnie duże wrażenie i żeby to przypieczętować...zabieram do siebie dając polubienie :)))

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25

Jo.

tak naprawdę to wolę o takich wizytach pisać niż sam miałbym tam być.

ale wiem, ze mus to mus.

dziękuję Jo, za przepiekny komentarz :)

jak tak do mnie piszesz to aż chcę mi się żyć :)

najpiękniejszych chwil dla Ciebie :)

albo nawet całego pieknego życia :)

Krystek
Krystek
2026-01-25
Wizyta u ginekologa odsłania znaną prawdę,
jak ważna jest kobieta i jej ciało.
Serdecznie z uśmiechem pozdrawiam:)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
to prawda.

szkoda tylko , ze ten chlop może być brzydki i niemiły.

dziękuję Krysiu :)

Bożena Joanna
Bożena Joanna
2026-01-25
To nie wiersz o medycynie, to prawie hymn na cześć kobiety i jej ciała.
Pozdrowienia


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
to ja jestem ten "mężczyzna" .

drab z krwi i kości :)

Bożena Joanna
2026-01-25
Ten wiersz musiał wyjść spod pióra mężczyzny, tyle w nim wspaniałych sformułowań.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25

Bożenko.

dziękuję za te słowa.

piszę tak, bo szczerze kocham kobiety – są dla mnie po prostu zjawiskowe.

to połączenie hipnotyzującego seksapilu z jakąś nieskonczoną głębią,
która nie przestaje mnie zachwycac .

Dla mnie każda kobieta to cudowna zagadka i czysta esencja piękna, dlatego nie potrafię o Was pisac inaczej niż z uwielbieniem.

dziękuję za Twój śliczny komentarz.

sturecki
sturecki
2026-01-25
Udał Ci się ten wiersz o wizycie u ginekologa, opowiedzianej językiem kosmiczno-technicznym, z dużą dawką ironii i zmysłowego absurdu. Gabinet jest tu jak laboratorium, a lekarz jak „nawigator” i „astronom”, który nie tylko bada, ale też z ciekawością i respektem „czyta” ciało kobiety jak mapę nieznanych galaktyk.
Pracę ginekologa ukazałeś dwojako: z jednej strony jako rutynowy, precyzyjny przegląd (lateks, narzędzia, sterylność, diagnoza), z drugiej jako niemal ceremonię, gdzie wstyd miesza się z zachwytem nad biologią i tajemnicą.
Kobiece ciało nie jest ani tabu, ani tylko mechanizmem do naprawy, ale żywym wszechświatem: delikatnym, dumnym i wartym ... zainteresowania.
5/6


sturecki
2026-01-25
Hi, hi ... nie napomykałem o dziewczynach, tylko o światach, które wymieniłeś, ale ... nie zaprzeczę ICH fajności.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
poezja.

i dodatkowo zaglada czasem tam gdzie ludzie wola nie być nawet wlasnymi myślami.

a wracajac do rzeczy - dziewczyny sa fajne :)

sturecki
2026-01-25
Jasne, że różne, ale one ciągle chodzą po tej samej ulicy i co chwilę się mijają. Poezja nie udaje życia, tylko je filtruje, żebyśmy mogli zobaczyć sens tam, gdzie na co dzień widać tylko kurz i pośpiech.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
Stu.

życie a nasza poezja to są dwa bardzo różne światy.

sturecki
2026-01-25
W wyobraźni każdy jest-może być bohaterem, a w życiu … czasem wystarczy, że kobieta spojrzy i już człowiek ma hymn w gardle, a ból w dumie.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-25
też nigdy u ginekologa nie byłem ale schrupałem go w wyobrażni i powstał jak to Bożenka napisała hymn o kobietach.

a one.........są czasem boleśnie fajne.

dziękuję bardzo Stu.


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności