SOSNA, KTÓRA KARM-I
zimą biała jak opłatek
jakby ktoś ją posypał ciszą
cukrem-pudrem z płatków
roniących śnieg
wiosną zielona
oddycha igłami
i uczy mnie, że odrodzenie
nie musi wołać o pomoc
bo przyszła na to pora
latem –
latem jest po prostu obecna:
wysoka, cierpliwa
trzyma niebo na gałęziach
i nie pyta, po co
jesienią schodzi niżej
do ziemi pod sobą
tam gdzie maślaki
rodzą się w jej cieniu
jak małe, brązowe odpowiedzi
ma je pod sobą
okrywa cieniem
a ja – na talerzu
mam jej milczenie
przyprawione smakiem
teraz patrzę w ramy
czekam, aż pozbieram
czasem to, co najwyższe
karmi nas najprościej –
naturalnie od dołu
