Wlazł kotek na płotek - François Villon
Ballada o kocie
Pomnij nadobna moja Ewo
Co schniesz w wdowieństwie swem słomianem
Że biedny student ciągle śpiewa
Na cześć urody twej peany.
Pozwól niech ciepła uczuć struga
Wypełni noce wam szalone,
A kot, co na was z płotka mruga
Da się obrócić ci ogonem.
Smutny ma los bez męża dama
Zwłaszcza gdy mrozy, śniegi kopne:
Dzień cały w domu biedna, sama
Noce też długie i samotne,
Więc kiedy uniżony sługa
Pocieszy ciało opuszczone
To kot, co na was z płotka mruga
Da się obrócić ci ogonem.
Mąż, co wypłynął w interesach
To człowiek głupi i szalony.
Ważniejsza dlań wypchana kiesa,
Niżeli szczęście własnej żony,
Zatem poszukaj sobie pługa
Dla roli swej nieuprawionej
Zaś kot, co z płota dzisiaj mruga
Da się obrócić ci ogonem.
Zaś gdyby student zbyt nieśmiało
W twojej sprawował się alkowie -
Mnie wezwij, bo ja wiem, że ciało
Ma swoje prawa i że człowiek
Kiedy śnieżyca i szaruga
Lepiej śpi, kiedy przytulony
Jest do drugiego. Kot, co mruga
Da się obrócić ci ogonem.
A przy tem jeszcze cię nauczę
(Jeśli ich nie znasz - nie daj Boże!)
Paru przyjemnych bardzo sztuczek,
Które w raj mogą zmienić łoże.
Gdy męża skończy się żegluga
Pokażesz sztuczki wyuczone,
A kot, co dzisiaj z płotka mruga
Da się obrócić ci ogonem.
Przesłanie:
Mąż w każde kłamstwo ci uwierzy
Gdy wróci z żądłem wyposzczonem,
A kot, co z płotka zęby szczerzy
Da się obrócić ci ogonem.
.
