Prosty marynarz o miłości, czyli nic o morzu
Na łące zakwitający kwiat
Tak prosta, że tysiąc głów
W jedno łączy tysiąc słów
A te tysiąc słów – mniej niż ona
Choć z jednego jest złożona
Jest w życiu kręgosłupem
I łączy dwa w jedno
Jest najcenniejszym łupem
Przy którym diamenty bledną
Jest melodią, która płynie
Jak rzeka cicho i spokojnie
By wzrastać na równinie
Z dumą, lecz dostojnie
Wspólnym rytmem zakołysze
Setki w jedno i tak dalej
I Ty, i ja czasem ją usłyszę
W przestrzeni tak małej
Że jakby poza tą przestrzenią
Jej dźwięki złocą się, rumienią
A te dźwięki w jednym słowie
Które każdy z nas posiada
Każdy łatwo je wypowie
Bo prosta kieruje nią zasada
Serce otwarte, dusza czysta
I mieni się, srebrnieje, złoci
Jak woda źródlana bystra
Skał powierzchnię poci
I w strumień za chwilę
Taka prosta – tylko tyle
Jest prostsza nawet od-do
Bo wyrasta ponad to
