Niby nic dla picu w kwadrans
z drugim wersem sobie chodzę poprzez piśmienny bodziec
by nie zapomnieć o trzecim wersie - niejako jest w kontrze
bo czwarty wers pomieści tylko wewnętrzny odzew
Przez ten mdły proces tworzenia z pustki, piąty wers mozolnie
pokaże drogę szóstemu wersowi jak wejść w środek
tam spotka siódmy wers - koniec początku i nowy początek
by ósmego wersu nie ominęło dalsze kluczenie powolne
Sumiennie choć szczodrze z dziewiątym wersem wejść w trzecią zwrotkę
to sama przyjemność, wręcz można by rzec strzał w dziesiątkę
ona tylko napomknie jedenastemu wersowi, by wejść w tą notkę
tak jak się wchodzi do siebie, gdy dwunasty wers pod prąd mknie
On poprzez pośpiech spotka trzynasty wers mimochodem
gdy czternastemu wersowi głosi końca początek;
Niby nic dla picu w kwadrans, a piętnasty wers dowodem
na tylko pozorny marazm w głowie - szesnastym wersem to skończę...
