Różowa Dzidzia (wersja II)
Pierwszy ruch,
to zagarnianie wszelkich rzeczy
ruchomych i nieruchomych,
będących w zasięgu
milutkich rączek.
Łóżeczko trzęsie się,
jak rozbrykane ego, a oczka
czyhają w gotowości,
by pożreć cały dostępny
Kosmos.
To jej ślina
wyznacza granicę własności,
a płacz daje władzę
bizantyńską iście.
Jej moc
zakrzywia czasoprzestrzeń,
tworząc obwieszone gwiazdkami,
złociste rynienki,
którymi posłusznie spływają
wszelkie pożądane
elementy bytu.
Jak uśnie,
możemy odetchnąć,
a planety mogą wrócić na chwilę
na swoje utarte
trajektorie.
Nie dajcie się nabrać;
tylko z wyglądu
Różowa Dzidzia przypomina
uśmiechniętego Tłustego Buddę,
tylko z wyglądu…
