"Dziewczyna"
bez szminki
bez metki na odwrocie
bez czerwonych szpilek
bez słodkiej modulacji głosu
bez trzepotu długich rzęs
bez wymuskanej fryzury
bez przygotowanej mowy
bez dwuznacznego dowcipu
bez doprawionej potrawy
bez butelki białego wina
bez pulsującego blasku świec
bez bukietu wonnych frezji
bez krochmalonej pościeli
bez kojącej muzyki
bez rymowanego wiersza
bez udawania
bez kadzenia
bez przygotowania
bez wiosny
bez celu gościsz mnie w swej Duszy?
bo jeśli tak to...
obudzę pociągnięciem czarnej spirali rzęsy
nasycę usta karminem a ich lśniące drżenie zdyscyplinuję konturówką
wsunę miękką kwiecistą sukienkę z kokardą splecioną słońcem na karku
założę kremowo ptysiowe sandałki wieszczące lato
uśmiechnę się niewinnie czytając słowa utkane poezją tylko dla mnie
opuszczę zawstydzony wzrok ukrywając orzechowe powiększone źrenice
podmuchem odsunę niesforną grzywkę złotem muskającą purpurę płonących policzków
opowiem trochę nieskładnie z chrypką Bonnie Tyler o tym o czym głośno milczę
wtrącę pikantną niejednoznaczność okalaną odważnym humorem
przyrządzę faszerowaną fantazją i czarnuszką chrupiąco soczystą pieczeń
upiekę aromatycznego mazurka na bazie marmolady z ogrodowych porzeczek i wiśni
wypełnię kieliszki winem warzonym ze słodko białych i cierpko czarnych winogron
zapalę wonne świece o różnych fakturach kolorach i kształtach upstrzone gałązkami jodły cisu i lawendy
róże liliowce łubin i hortensje uwieńczę stokrotkami w kaszubskim wazonie
wykrochmalę w mączce ziemniaczanej pastelową pościel którą rozwieszę między starymi czereśniami na wiosennym wietrze śpiewającym kosem w ich koronach aby przesiąkła Twoimi myślami przywianymi z dalekiej Deneb
niech wsiąkną głęboko pomiędzy wzorzyste bawełniane sploty intensywnym zapachem rozpierając lęki i wypełniając ciepłem spokoju zziębnięte obojętnością szczeliny
