X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

laryngolog

Wiersz Miesiąca 0
wolny
2026-01-28 11:06




w poczekalni cuchnie katarem przodków,

herbatą o smaku rezygnacji
i czymś jeszcze -
jakby ktoś niedawno dezynfekował tu sens istnienia.

powietrze było tak stare,
że pamiętało jeszcze zarazy,
kiedy lekarz był księdzem,
a diagnoza polegała na tym,
czy pacjent przeżyje modlitwę.

oddycham ostrożnie,
żeby nie naruszyć strefy ciszy administracyjnej.

powietrze wisi nisko,
jak dym po stosie,
i każdy wdech jest podpisem
pod zgodą na bycie przejrzanym.

siadam.

krzesło skrzypi,
ale robi to szeptem,
jak pracownik,
który już wie,
że i tak nikt go nie wysłucha.

na ścianie plakat:
SŁUCHAJ SIEBIE
poniżej drobnym drukiem:
po uzyskaniu zgody.

wchodzi pielęgniarka.

wielkopańskim gestem
zaprasza do gabinetu.

jest pierwszym ostrzeżeniem.

ma uśmiech jak pieczątka -
okrągły, szybki, nieodwołalny.

niesie tacę z narzędziami,
które wyglądają jak argumenty
z debaty, której nikt nie wygrał.
- proszę przygotować gardło, mówi.
jakby gardło było salą konferencyjną
przed wizytą delegacji z centrali.

potem wchodzi on.

laryngolog.

dłonie ma wyprasowane.

tak równe,
jakby nocą ktoś prasował je
na desce do prasowania spodni.

to dłonie, które nigdy nie klaskały,
ale wielokrotnie zatwierdzały.

jego dłonie pachną mydłem
i końcem epoki,
jak ręce kata,
który przeszedł szkolenie bhp.

to były dłonie,
które wiedzą,
gdzie nacisnąć,
żeby coś pękło cicho
i zgodnie z procedurą.

fartuch biały
jak cisza po skardze.
z kieszeni wystaje latarka -
narzędzie kontroli,
nie oświetlenia.

- proszę usiąść.
- otworzyć usta.

otwieram.
moje „aaa”
nie zdąża wybrzmieć -
pielęgniarka już je dezynfekuje
spojrzeniem.

latarka wjeżdża w gardło
jak kontrola skarbowa
w małą firmę.

latarka nie świeciła -
ona przesłuchiwała.

miała w sobie nocne zmiany,
protokoły
i pamięć pochodni,
którymi kiedyś sprawdzano,
czy w człowieku
nie siedzi diabeł
albo myśl.

bez zapowiedzi.
bez empatii.
z uprawnieniami.
- oho, mruczy lekarz.
- tu mamy przewlekłe niedomówienie.
- a tu…
zatrzymuje się,
jakby znalazł błąd systemowy.

- …nielegalny zapas krzyku.

struny głosowe drżą.
jak urzędnicy
po zmianie władzy.

pielęgniarka pochyla się bliżej.

jej czoło marszczy się
z ciekawości naukowej
i bardzo ludzkiej radości,
że to jednak nie ona
leży na krześle.

- pan długo to w sobie trzymał, pyta.
- to się odkłada.

jak kurz.
jak żal.
jak dokumenty bez teczki.

i wtedy się zaczyna.
światło.
nie z latarki.
z ucha.
najpierw cicho,
jakby ktoś zapalił zapałkę
w środku czaszki.
potem strumień.
snop.
projektor.

to nie było światło.
to była procesja.

jakby przez moje ucho
przechodził koniec świata
w wersji roboczej:
bez trąb,
ale z przeciągiem.

z prawego ucha
wylatuje światło
jak prezentacja power point
bez slajdu tytułowego.

pielęgniarka cofa się o krok.
- ojej, mówi.
- to nowe.

lekarz zamiera.
pierwszy raz w karierze
formularz
nie przewidział takiej rubryki.

moja głowa świeci.
jak instytucja po audycie,
w którym nagle zaczęła mówić prawdę.

światło przechodzi na wylot:
ucho - gardło - ucho.
jest przeciąg metafizyczny.

włosy pielęgniarki falują.
kartki na biurku
same się numerują.

- proszę się nie ruszać,
mówi lekarz głosem
który właśnie stracił
uprawnienia
i pewnosc siebie.

z ust wysypują się półsłowa,
jak spinacze,
jak przypisy do życia,
jak dźwięki,
które nie dostały etatu.

jedno z nich
zahacza o okulary lekarza
i zostawia smugę światła.

wygląda jak błąd w przepisach.
- fascynujące…, szepcze.
- bo przeciętny pacjent
to worek z ciszą.

- a u pana…
patrzy,
jakby oceniał zjawisko pogodowe,
- …jest przeciąg sensu.

pielęgniarka gasi spray dezynfekujący.
ten się znowu zapala.
płomień nie parzy -
śmieje się.

jakby ogień był tu
tylko komentarzem.

spray zapalił się
jak dezodorant użyty
przez anioła
bez cierpliwości.

- trzeba będzie to zapisać, mówi.
- ale nie wiem gdzie.

lekarz wypisuje zalecenia
na odwrocie
czyjejś nieodebranej recepty:
spray do nosa -
na cudze narracje.

krople do uszu -
żeby świat
nie krzyczał tak urzędowo.

i cisza -
stosować ostrożnie,
bo u pana
działa jak zapalnik.

patrzą na mnie oboje.

z lękiem.
z zachwytem.
jak na dokument,
który nagle
sam się czyta.

- proszę unikać luster,
dodaje pielęgniarka.

- odbicie mogłoby
zacząć mówić.

przez chwilę miałem pewność,
że zaraz wejdą
dżuma, wojna i głód,
każdy z numerkiem,
każdy do innego specjalisty.

ale nie weszli.

lekarz długo na mnie patrzy.

jak na przypadek,
którego nie można wyleczyć,
tylko wystawić rachunek.

odkłada długopis.
cisza zapada
jak wyrok
bez apelacji.

— pięćset złotych,
mówi w końcu.

nie za wizytę.
za to,
że mnie otworzył,
przejrzał,
wypuścił światło,
wymordował po drodze
kilka wersji mnie
i nie zamknął z powrotem.

płacę.
bo w tym kraju
nawet apokalipsa
musi się zgadzać
w kasie.

wychodzę.

korytarz wygina się lekko,
jakby regulamin
stracił jedną stronę.

światła jarzeniówek migają,
niepewne,
z wątpliwościami
czy jeszcze mają sens.

i wiem jedno:

nie zostałem wyleczony.

nie zostałem nawet zdiagnozowany.

zostałem opieczętowany.

i teraz system wie o mnie wszystko,
oprócz tego,
czy jeszcze żyję.
autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
14 razy
Treść

6
9
5
5
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0
Warsztat

6
2
5
12
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Nicotykanie<sup>(*)</sup>
Nicotykanie(*)
2026-01-30
Byłam kiedyś na oddziale laryngologii. Na szczęście sama na sali, choć w sąsiedniej leżeli pacjenci po operacji przegrody nosowej. Szczerze mówiąc, od tamtej pory boję się tego, co deprawacja snu potrafi wydobyć z człowieka. Scenariusze okrutnych tortur i mordy, które popełniałam w swojej głowie, rodziły się w każdej sekundzie — byle tylko wyrwać ich ze snu.

Pamiętam uczucie po wybudzeniu ze śpiączki: ból był tak nieznośny, że ledwo dotarłam do pokoju pielęgniarek. Zwróciłam krwią do zlewu, bo nikt nie powiedział mi, że po narkozie nie wolno wstawać, a ja szukałam tylko leku na ból i sposobu, by przespać noc. Pamiętam też bezsilność, gdy z siedmiu dni zrobił się miesiąc i straciłam pracę, bo „śmiałam” być chora — w szpitalu, z zakazem odwiedzin.

Pamiętam tortury, gdy przynoszono mi chleb, a ja mogłam przyjmować tylko płyny.

Choć zachwycają mnie twoje „doktoranckie” wiersze, mam wrażenie, że w pozostałych odnajduję więcej ciebie — i więcej twoich doświadczeń.

Czasem
Czasem
2026-01-30
Rozwaliłeś mnie Jacku tym co znalazł laryngolog. Od momentu wjazdy latareczki do gardła wszystko nabiera niesamowitego tempa. Ten lekarz nie diagnozuje on ujawnia to co było dotąd skrywane. Ból istnienia skondensowany gdzieś na pograniczu gardła i ucha. Źródła dźwięku i odbiornika.

Super! Kupiłeś mnie! :)))


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-30

Kasiu.

jak ja mogę Cię kupić ja Twoja wartość przekracza prawdopodobnie wartość całego wszechświata :)

za swoją kasę to mógłbym chyba kupić jedną milionową grama Ciebie :)

warto by bylo bo bym Cię w malenkim kawałku ale miał :)



dziękuję Kasiu za Twoje miłe slowa :)

dobroci wielkie dla Ciebie :)

Larisa
Larisa
2026-01-29
No, cóż idziemy do lekarza po poradę, diagnozę i zapominamy, że dla medycyny jesteśmy kolejnym przypadkiem:) Procedura lekarska/medyczna zawsze trzyma nas z dystansem do samych siebie. Słyszymy i widzimy rzeczy, które nas zatrważają i napawają lękiem. Większość z nas obawia się o swoje zdrowie.

Przeczytałam z rozbawieniem, ale i współczuciem dla Peela, bo łatwo było mi wczuć się w płożenie pacjenta.
Te "wyprasowane" dłonie - zapamiętam:):) Bardzo obrazowa przenośnia.

Wszystko podoba mi się w Twoim tekście. Porywająca narracja, dobre obrazowanie i puenta. Tragikomiczność świetnie uchwycona:) Zapis dialogów, bo są dialogi w wierszu, mógłby być lepiej ujęty, ale to jest szczegół, który można dopracować... Natomiast stworzyć z wyobraźni taką scenkę rodzajową już nie każdy potrafi. Czytając Twój wiersz, byłam tam razem z Peelem:)

Oczywiście 6/5.
Serdecznie Cię pozdrawiam, Migu:)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-29

Lari.

jezeli tam byłaś to byłaś razem ze mną :)

w mojej wyobraźni :)

z dialogami mam zawsze problem.

nawet w opowiadaniach.

kocham CISZĘ.

jutro przyjdę tutaj z pewnym facetem.

będziemy u dermatologa.

też są te nieszczęsne mini gawędy:)

dziękuję Lari za Twoje slowa które od Ciebie bardzo lubię :)

pozdrawiam :)


Jastrz
Jastrz
2026-01-28
Myślałem, że można świecić tylko przykładem. Okazuje się że uchem także.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
i to nawet nie w Tworkach :)

życie jest pełne niespodzianek.

serdeczne dzieki :)

Kazimierz Surzyn
Z podobaniem przeczytałem wnikliwe obserwacje systemu, z uznaniem, pozdrawiam serdecznie.
6/5


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
bardzo dziękuję :)

miło mi.

piekne pozdrowienia :)

maciejka
maciejka
2026-01-28
Mam fajnego laryngologa - tak rozbawia ludzi, że badanie przebiega bez problemu :-)

Żyjesz :-)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
mnie nawet gdyby tak powiedział to by mnie nie ucieszył.

bo nie jestem muzykalny !

ale muzyczke bardzo lubię :)

wszystkiego fajnego Ci życzę :)

maciejka
2026-01-28
Nie jest tak źle, jak po prostu idziesz i się śmiejesz, a przy okazji powie Ci - może pani śpiewać :⁠-⁠):⁠-⁠)
Ale dziękuję. Dla Ciebie też :⁠-⁠)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
dziękuję za ewentualny namiar.

nigdy w życiu nie byłem u jakiegokolwiek lekarza specjalisty :)

i dobrze mi z tym ;)

ale bardzo współczuję tym co muszą z nich korzystać.

wszystkim życzę zdrowia :)

a Tobie Nata przede wszystkim :)



maciejka
2026-01-28
W razie potrzeby mojego polecam :-)
A system?
Też tworzą go ludzie i to jest ciemna strona człowieczeństwa, a raczej jego braku.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
Nata.

żyję !!!

jeszcze :)

lekarze to jakby też ludzie :)

bywają różni.

najgorszy jest bezduszny system.

dobroci dla Ciebie :)

Elżbieta
Elżbieta
2026-01-28
Jacku, świetnie, że napisałeś utwór wyposażając go, tylko swoją wyobraźnią! Treść jest oryginalna i przypomina nieco śledztwo za które słono przyszło zapłacić. Akurat w larygologii jest sporo ciekawych określeń, które Ty jako doskonały znawca metafor możesz wykorzystać. Ucho, to coś wspaniałego, słynna błona bębenkowa, młoteczek, kowadełko, strzemiączko, błędnik, cała masa uroczych akcesoriów. Oczywiście, żaden larygolog nie będzie badał ucha wewnętrznego, a wiersz, to nie przewodnik po anatomii, zatem uważam, że z poetyckiego punktu widzenia, utwór jest bardzo udany! Płukanie ucha dodałoby jeszcze większej dramaturgii, ale jest super i bez tego!
Dziękuję, że napisałeś wiersz, na który trochę Ciebie namówiłam:-) Wszystkie gwiazdy, Jacku wraz z serdecznościami:-)⭐️🤗


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
Eluniu.

daj mi parę dni a przyprowadzę Ci tutaj dermatologa :)

uśmiechami Cię pozdrawiam :)


Elżbieta
2026-01-28
Ach! Jacku, dziękuję, że napisałeś wiersz i z tego się cieszę najbardziej, a ja tylko podsunęłam temat, wydał mi się ciekawy i nie omyliłam się, napisałam, że wiersz jest super! A gdybyś miał ochotę na coś jeszcze medycznego, to dermatolog jest fajny, ale ja nie namawiam!
A Tobie, Jacku, życzę "zdrowia przewlekłego" i uśmiechu:)
😍

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
Eluniu.

napisałem ten wiersz bo sobie tego zażyczyłaś ;)

jeżeli chcesz to ja zaraz napiszę nad wierszem, że to dla Ciebie.

tylko powiedz.

chciałem napisać o trąbce, migdałkach i nawet postraszyć lekarza młoteczkiem :)

ale wtedy musiałaby to być cała nowelka.

to się przytomnie wyhamowałem ;)

gdybyś chciała poczytać o jakimś innym specjaliście to powiedz.

napiszę bo lubię.

dziękuję za Twoje przemiłe slowa :)

pięknie Cię pozdrawiam :)

Eleanor Rigby
Eleanor Rigby
2026-01-28
To obraz absurdalnej sytuacji ale jakie to prawdziwe w swojej niedorzeczności.
Biurokratyczny koszmar, kontrola, rejestracja to współczesne systemy inwiligacji człowieka.
Boję się połknąć ślinę aby nie trafić na taki oddział ;)

„przeciętny pacjent to worek z ciszą” to jest niesamowicie mocne i mistrzowsko napisane.

Świetne pisanie.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
niczego dobrego się nie spodziewam.

widze cholerna dystopię.

to nie przeciążenie to katastrofa.

i ta totalna inwigilacja.

telefony, kamery , zdalne odczyty liczników prądu, gazu, wody, obrót środkami z kart płatniczych.

och.....

upić się warto !

niebieskim jasiem wędrowniczkiem.

zapalić cygaro.

pożyć spokojnie.

dokąd się da.

pieknie dziękuję :)

Annna2
Annna2
2026-01-28
tak sobie uświadomiłam z tym systemem- że wie wszystko, tak to jest- wie.
Z jednej strony to niepokojące, z drugiej i dobre.
Bo np. jak zasłabniesz( albo zasłabnę) np w Krakowie- to już net będzie wiedział wszystko.
6/5


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28

Aniu.

oczywiście, że lepiej.

ale wiem gdzie żyję !!!

u Stanisława Barei, inna sytuacja : " tamto nie, tamto nie radzę" , ale słowa mogą zabrzmiec podobnie.

przy napieciu interwencyjnym i totalnych brakach ktoś spojrzy i powie - tam nie warto !


i wiesz, ja się tego bardziej boję niż ich niewiedzy.

pozdrawiam Aniu.

januszek
januszek
2026-01-28
Mam jedną {na razie} uwagę:
Wygląda mi na to
że wszystko odbywa się w poczekalni
do której wchodzi peel
potem pielęgniarka i lekarz

hmm czyżby już aż tak pozamykano oddziały {w szpitalach ; przychodniach}
Pozdro.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
ja nie lubię dialogów !

wszystko da się opisać.

kazdy dialog.

zgadzam się.

przeredaguj sobie ten wiersz wg swoich potrzeb !

januszek
2026-01-28
Jak już nieraz a co najmniej dwa razy pisałem
interesuje mnie forma dialogowa
np
poprawa:
/ Do poczekalni wchodzi nowy pacjent, i siada obok drugiego /
_ Czy wolne?
- Proszę...
_ Czuje pan? Cuchnie katarem przodków!
- Eeee... Raczej pachnie herbatą o smaku rezygnacji
Przecież niedawno dezynfekował tu sens istnienia.
itp itd.

Wtedy bym mógł {ewentualnie} czyli za Twa zgodą wystawić

Pytanie
Czy sam przerobisz ?
Czy pozwolisz mi pogrzebać {wykałaczką} ?

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
tak !

wybiegłem, chociaż z aktualnym rzadem nic mnie nie łączy !

jednym słowem antycypowałem !!!!!

ale skoryguję, żeby bylo troche jednak po ludzku :)

januszek
2026-01-28
OK
jak zmienisz to zostaw starą wersję
albo ją sobie od razu skopiuję

januszek
2026-01-28
Hmmmm. może niekoniecznie

przecież faktycznie są zamykane
np porodówki teraz są na SOR-ach
owszem wybiegłbyś tekstem nieco w przyszłość...

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
słusznie Janusz.

skoryguję.

przeniosę ich do gabinetu.

będzie OK ?

dziękuję za uważność :)

pozdrawiam Cię ?

LydiaDel
LydiaDel
2026-01-28

Widzę, że ta wizyta trwała dosyć długo.
To czysta prawda o systemie, który umie tylko diagnozować, kontrolować i stemplować. 6/5 Serdeczności


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
Leo.

wizyta trwała adekwatnie do kwoty.

500 zetów tj. 15 minut i - nastepny proszę :)

dziękuję Leo.

przyjemności życzę :)

Prostaczek
Prostaczek
2026-01-28
Dwie małe uwagi. "Diagnoza polegała na tym czy..." Dziwny związek. No i "jak.. jak.. jakby.. "
Poza tym super. Pozdrawiam.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
rozumiem w czym rzecz.

ale z poetycką premedytacją używałem tych wielofunkcyjnych słów aby ten utwór był oniryczny, barokowy i surrealistyczny a nie suchy, prosty i dziki.

to moj celowy zabieg.

zrób sobie eksperyment z jedna strofą.

zobaczysz, że to ma sens !!!

za koment oczywiscie dziekuję :)

z szacunkiem.

jolka
jolka
2026-01-28
Jakby to pisał Kafka -śledztwo skojarzone z częściową wiwisekcją,przerażające...Tym razem podoba mi się medycyna widziana na zimno ,lekarz jak urzędnik a człowiek stopniowo maleje...


januszek
2026-01-28
Do Migrena...1(*)
O, Janusz R. )spoko facet)
i PPPP - mało brakowało a bym się do niej zapisał.
:)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28

Jolu.

nie miałem nigdy w życiu kontaktu ze lekarzami specjalistami i znam to wszystko z opowieści , sieci, tv.

bodajże wczoraj usłyszałem, że lekarze internisci w przychodniach zarabiają na etacie około 50 tys. zlotych na miesiąc.

za januszem rewinskim chcialoby się powiedzieć : " mają rozmach skurwysyny ".

ale ja tak nie powiem bo mi nie wypada.

dziękuję Jolu :)

Krystek
Krystek
2026-01-28
Smutna, to prawda, ze lekarze nie leczą tylko urzędują.
W każdym gabinecie niemy krzyk beznadziei panuje.
Serdecznie pozdrawiam, udanego i miłego dnia życzę:).


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
Krysiu.

lekarz - urzędnik.

no to piękne mamy czasy :)

serdecznosci dla Ciebie :)

matka
matka
2026-01-28
Witam Ciebie. Masz wspaniały styl pisania. Jaka skrupulatność obserwacji. Pozdrawiam cieplutko Irena


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
Irenko.

dziękuję Ci za ciepłe słowa.

miło mi bardzo :)

wszystkiego dobrego dla Ciebie :)

sturecki
sturecki
2026-01-28
To jest genialna satyra na „medycynę jako urząd” – poczekalnia jak archiwum ludzkości, pielęgniarka jak pieczątka, a latarka nie świeci, tylko przesłuchuje. I te biurokratyczne metafory: „strefa ciszy administracyjnej”, „nielegalny zapas krzyku”, „spray do nosa – na cudze narracje” i „cisza stosować ostrożnie, bo działa jak zapalnik” – śmiech, ale śmiech przez zęby.
Puenta miażdży: nie zostałeś wyleczony ani zdiagnozowany – zostałeś opieczętowany, a system wie o tobie wszystko poza tym, czy jeszcze żyjesz.
6/5


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
obiecałem Elżbiecie tekst o laryngologu.

musiałem fantazjować bo nigdy u takiego magika nie byłem.

wiem, że lekarze to dzisiaj najlepiej opłacani urzędnicy w Polsce.

zasadniczo nie maja czasu dla pacjentów chociaż czasem bywaja ludzcy i komenderują do recepcjonistki : pani da tego o kulach !

przyjmę go bo przyłazi tu codziennie :)


dziękuję Stu za Twoj koment.

jak zwykle fajny :)

Maciek.J<sup>(*)</sup>
Maciek.J(*)
2026-01-28
miałem kumpla, który bardzo chciał zostać pilotem wojskowym
miał kategorię A ale laryngolog go zdyskwalifikował z powodu anginy w dzieciństwie


Maciek.J<sup>(*)</sup>
2026-01-29
ale ten lekarz podobno wykrył skłonności do nawrotów
w każdym razie musiał zejść na ziemię

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
Maćku.

nie wiemy czy to dobrze czy źle.

anginę przechodziliśmy chyba wszyscy.

dzieki kochany Flemingu za antybiotyki bo wielu z nas umarłoby w dzieciństwie !!!!

dziękuję Macku :)


Odyseusz62
Odyseusz62
2026-01-28
Wycięto mi migdałki gdy miałem siedem lat
ten to z dzieciństwa został mi ślad
gdy miałem lat dwadzieścia parę
poznałem z laryngologii pielęgniarkę
to też była gardłowa sprawa
jak głęboka nie będę opowiadał.
Pozdrawiam z uśmiechem i dziękuję za wspomnienia które już znikły z pola widzenia.


Odyseusz62
2026-01-28
Długo by opowiadać ale nie tym razem.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-01-28
kurde !

gdybym to wiedział wczesniej to bym tę pielęgniarkę nieco podrasowal merytorycznie :)

ze by Twój sentyment byl barwniejszy :)

ale i tak najważniejsza jest kolekcja wrażeń którą każdy w sobie nosi.

mam nadzieję, ze było uroczo :)

dzieki za koment i serdecznosci dla Ciebie :)


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności