Spotkanie
Rozwaga w pole czmycha piechotą,
gdy się oszołom spotka na drodze,
wraz z pożytecznym zwykłym idiotą.
Każdy się stara wcisnąć na siłę,
temu drugiemu tezy dość liczne,
co mu tak bardzo stały się miłe,
szczególnie jeśli są polityczne.
Dowód podpiera realnym faktem.
Zgrabnie pomija niezbyt mu miłe.
Z matni słów tyłem ucieka z taktem,
a gdy się nie da krzyczy na siłę.
Lecz choć dyskusja bywa zawzięta,
to jej agonia jest przesadzona.
Licząc siniaki na swoich piętach,
żaden się nie da na krztę przekonać.
Kto oszołomem jest, kto idiotą,
to jest fakt płynny mi się miarkuje.
Bo przecież zawsze tu chodzi o to,
kto dziś akurat władzę sprawuje.
Jest trzecia grupa do opisania,
ta która żadną nie wesprze stronę,
no bo na temat brak jest jej zdania,
lub też na wszystko ma wywalone.
Na koniec będzie zdanie świadome.
Może i wnioski przy nim ciut zbledną.
Czasami lepiej być oszołomem,
niż tym któremu jest wszystko jedno.
