W wirtualnym śnie
Wielki bal, mnóstwo świec,
Ktoś na skrzypcach wciąż gra.
Znów możemy to mieć,
Piękna ty, młody ja.
Na parkiecie jest szum,
Tańczysz lekko jak ptak .
I choć gości jest tłum
Dźwięk unosi jak wiatr.
Cała wchodzisz w tę toń,
Co oplata nas w mig.
Ja dotykam Twą dłoń,
Lecz nie czuję wciąż nic.
Wtem muzyka się rwie
Jakby traciła rytm
Twoja dłoń puszcza mnie,
Choć chcę nadal tu być.
Bo to bal naszych snów,
Z algorytmów i cyfr
Kilku kluczowych słów.
Sypkich jak gwiezdny pył.
Avatarów to bal
Nierealnych jak my
Choć młodości jest żal
Dziś zostają nam sny.
W blasku nieistnienia
Spełnią się marzenia
Gdy odnajdę Cię
W wirtualnym śnie.
Piksel gubi już kształt,
Obraz traci swój blask.
Choć to piękny jest gwałt
Na pamięci i w nas.
Prąd przepłynie przez sieć,
Zanim zgaśnie w nas czar
Możesz wszystko tu mieć,
W tej iluzji sprzed lat.
Logowanie wciąż trwa,
Bal zaczyna się znów...
Tylko Ciebie mi brak
W labiryncie tych słów.
W blasku nieistnienia
Spełnią się marzenia
Gdy odnajdę Cię
W wirtualnym śnie.
GrzesioR

Wiersz Miesiąca
Zaloguj się, aby móc zagłosować na Wiersz Miesiąca.