UMIEMY DOŁKI KOPAĆ
umiemy dołki kopać
nie trzeba planu,
wystarczy rozmowa
kopiemy językiem:
pod kimś,
pod sobą,
pod wczoraj,
żeby jutro miało gdzie się schować
w pracy – dołek pod kolegą,
bo „on się jakoś za dobrze trzyma”
w domu – dołek pod milczeniem,
bo cisza zaraz coś powie
w sieci koparka ma tryb turbo:
dwa zdania,
trzy emotki,
i już stoi krater,
w którym tonie rozsądek
mamy łopaty z przysłów:
„ja nic”, „to nie ja”,
„każdy tak ma”,
„bo oni zaczęli”
„wina” – zawsze „tamtych”
kopiemy też z troski –
żeby ktoś nie urósł za wysoko,
bo jeszcze spadnie
na nasze poczucie sprawiedliwości
a kiedy już wykopiemy dołek idealny,
stajemy nad nim jak nad dziełem:
– o, jaki równy!
– o, jaki głęboki!
– o, jak tu echo pięknie kłamie!
i wtedy przychodzi ta myśl,
zwykła, bez fanfar,
co nie potrzebuje patriotycznej pieczątki:
***
kto całe życie kopie dołki,
ten w końcu znajduje w nich jedyne miejsce,
w którym nie musi już udawać, że stoi wyżej
