poranny obraz starej werandy…
##############################
koniec
stopniała zimna kurtyna
okalająca świat białym ponczem
siedząc na progu chłodnej werandy
beżowość kawy leniwie sączę
słucham
stagnacja odpływa z wiatrem
na pogranicze pól przebudzonych
trel gładzi ucho na powitanie
chłodu poranka z wnętrza korony
dębu po którym kroczy promienność
bladej poświaty od wschodu słońca
wiosenna bryza tuli skroń mile
początek wkroczył na rąbek końca…
################################
################################
