Scena bez widzów I, II, III, Epilog /Sonety~ № (?)
SCENA BEZ WIDZÓW
(cykl erotyków)
PROLOG
Usiądź wygodnie i pozwól, by mrok widowni odciął Cię od świata. Za chwilę kurtyna pójdzie w górę, ale nie szukaj tu wyuczonych ról ani pustych gestów. Ten spektakl dzieje się po godzinach, na pustej scenie, gdzie jedynym rekwizytem jest dotyk, a scenariusz pisze samo nasycenie.
Zapraszam Cię za kulisy, tam gdzie teatr pęka w szwach, maski opadają na zakurzone deski, a wzniosła poezja musi ostatecznie skłonić się przed surowym instynktem.
Światła gasną. Spektakl się zaczyna.
W mroku kulisów na szeptanej scenie
Lśni ametystu szczelina zaklęta
Wznieca namiętne i nagłe płomienie
Więzy milczenia na oślep rozpęta
Gdy się kostiumu jedwabie uchyli
Sącząc nektary w głąb ciasnej doliny
Nikt się nie wyrwie z tej kusej już chwili
Z nurtów tej gęstej i białej lawiny
Iskra dreszcz nagły pod palcem wykrzesze
Unosząc ten akt nad ziemskie krainy
Zmysły w radosnej i dzikiej uciesze
Gubią w bezwstydzie wieczorne godziny
Gdy szczyt wybucha duszę dławi ciało
Wszystko co boskie w jęk się pozmieniało
~ Pióro Amora ~
© MCMXCIV
Scena bez widzów II /Sonet ~ № (?)
Cisza osiada w gęstniejącej ciemni
Drży purpurowa i słodka kurtyna
W cieniu kultowym bogowie przyziemni
Obrzęd najświętszy w ciszy się zaczyna
Spływa po płatkach rosa kryształowa
Kielich pęcznieje w szale odsłaniania
Każda poszlaka i każda namowa
W gęstej słodyczy lęk własny pochłania
Gdy dłoń kochanka jedwabie te trąca
Pijąc ten nektar z pozorów odarty
Płynie namiętność jak lawa gorąca
Wyrok na zmysły pozostał otwarty
Gdy krew już kipi i pętla się zerwie
Boskość gdzieś milknie w zwierzęcej tej przerwie
~ Pióro Amora ~
© MCMXCIV
Scena bez widzów III /Sonet ~ № (?)
Ściany teatru żar chłodzą odmętny
Sezam się zwilża pod dłonią pomału
Dotyk kochanka drapieżny namiętny
Ulega mocy białego kryształu
Płynie już strumień po jedwabnej skórze
Wnętrze rozkwita w nagłym ocaleniu
Burzą się zmysły w wyuzdanej chmurze
Tonąc łapczywie w tym jednym olśnieniu
Iskra na perle pęcznieje i kusi
Wzniecając ogień w najgłębszej szczelinie
Cisza w kulisach gwałtem serce dusi
Wszystko co wstydne w tym mroku zaginie
Gdy szczyt uderza to teatr w szwach pęka
Instynkt króluje zaś duch przed nim klęka
~ Pióro Amora ~
© MCMXCIV
Scena bez widzów – Epilog /Sonet ~ № (?)
W mroku kulisów pod senną powieką
Lśni jeszcze dreszczem nawilżona skóra
Wszystko co obce odpłynęło rzeką
Gdy z nas opadła ról dawna struktura
Kostium rzucony gdzieś w kąt pod filarem
Jedwabne żądze już chłód nocy piją
Pamięć się karmi namiętnym oparem
W którym wciąż sploty ciał cicho się wiją
Iskra namiętna w milczeniu zostaje
Wzniecając spokój w najgłębszej szczelinie
Ciało spełnione swój hołd nam oddaje
Wszystko co głośne w tej ciszy zaginie
Spektakl skończony duch w cieple spoczywa
Zostaje tylko ta krew co jest żywa
~ Pióro Amora ~
© MCMXCIV
