X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

odbicie

Wiersz Miesiąca 0
proza wierszowana
2026-02-06 10:21



nie pamiętam, kiedy to się zaczęło.
czy wtedy, gdy furtka zgrzytnęła w środku nocy,
jakby ktoś szukał wejścia nie na posesję,
ale do mojego ciała.

czy wtedy, gdy znalazłem pod wycieraczką zardzewiały gwóźdź,
wygięty na końcach,
gotowy wbić się w dłoń, w serce, w sen,
jakby już wiedział, gdzie trafić.

a może wcześniej.
gdy jego córeczka biegała po ogrodzie
i krzyczała do pustego powietrza:

- nie ruszaj mamy.
- nie ruszaj mamy.

jakby ktoś stał tuż obok,
dokładnie tam, gdzie nic nie powinno stać.

robert był idealny.
punktualny.
pomocny.

uśmiech miał gładki
jak szkło polerowane w laboratorium cieni,
tak czyste, że nie zostawiało odbicia.

ale oczy…
gdy w nie patrzyłem,
zimno zaczynało się we mnie poruszać,
powoli, jakby znało drogę.

w źrenicach coś było -
nie ciało,
raczej miejsce po nim.

głód bez kształtu,
po czymś, co już zjadło swoje imię
i nauczyło się patrzeć dalej.

jego cień czasem nie nadążał.
spóźniony o ułamek sekundy,
jakby musiał się zastanowić,
czy jeszcze chce za nim iść.

kiedy mówił,
odbicie w szybie
nie otwierało ust.

jakby coś z jego wnętrza
słuchało osobno.

pierwsze ciało we wrześniu.
drugie w październiku.
trzecie w grudniu, tuż przed świętami.
kolejne w marcu.

zawsze młotkiem.
zawsze kobiety.
zawsze noc.

ostatnia, trzynaście lat.

media pisały o „fryzjerze”.
o tym, że wkładał im włosy w dłonie,
jakby chciał, żeby coś jeszcze
miały przy sobie po śmierci.

ja wiedziałem wcześniej.
widziałem go nocą z czarną torbą,
spokojnego,
jakby wracał z miejsca,
gdzie wszystko było już załatwione.

zacząłem dziennik.

czasem kartki były ciepłe.
jak skóra po czyimś dotyku.
znały mój charakter pisma,
zanim nauczyłem się go pisać.

atrament pachniał metalem,
zanim dotknąłem pióra.

każdy krok.
każdy oddech.
każdy cień.

śniłem o nim.
za niego.

czułem chłód żelaza,
puls dłoni tuż przed śmiercią,
serce drugiej osoby
sekundę przed tym,
jak świat przestaje się do niej odzywać.

czasem nie wiedziałem,
czy zapisuję,
czy tylko pozwalam,
żeby przechodziło przeze mnie.

wysłałem anonim do policji.
zdjęcia.
cisza, która nie miała końca,
tylko głębokość.

potem list.

w środku zdjęcie mojej córki.
jej twarz - zamarznięta w półuśmiechu,
jakby ktoś kazał jej nie oddychać.

na odwrocie
odcisk błotnistego buta.
ciężki.
pewny.

tej nocy córka nie spała.
chodziłem, zapalałem i gasiłem światła,
sprawdzałem zamki,
jakby dom mógł się jeszcze obronić.

- tato?

jej oczy patrzyły
jak okna do innego czasu,
takiego, który już się wydarzył,
ale jeszcze nie dotarł.

- tato…
czy to, co patrzy przez twoje oczy,
też śni?

poszedłem do roberta.

drzwi otwarte.
on w kapciach.
dziecko przy nodze.
kolęda w tle.
jabłka z goździkami.

zapach, który powinien być bezpieczny.

- potrzebujesz czegoś? zapytał.

- nie.
tylko… porozmawiać.

uśmiechnął się.
nachylił,
jakby mówił nie do mnie,
tylko do mojego odbicia:

- trudno jest być tylko niewinnym, prawda?

zamknął drzwi.
zbyt cicho.
zbyt dokładnie.

jakby zamykał nie dom,
ale proces.

od tej nocy nie śpię.
palę,
bo dym zagłusza coś słodko-mdłego,
jak gnijące jedzenie w ustach,
jak obietnica, która już się psuje.

czasem czuję coś obcego na dłoniach,
jakby pamiętały pracę,
której nie wykonałem -
jeszcze.

w szafie młotek.
obok różowy bucik.
nie od mojej córki.
nie od nikogo, kogo znam.

w dzienniku zapiski,
które nie są moje:

„nie krzyczała.”
„skóra pod paznokciem.”
„kolor włosów: ciemny blond. zbyt młoda.”

litery są równe.
spokojne.
jakby pisane bez pośpiechu.

pod poduszką pukiel włosów.
idealny.
zimny.
jakby jeszcze o czymś pamiętał.

nie wiem czyj.

w nocy śniłem, że śpię.
we śnie śniłem, że wstaję.

obudziłem się w łazience.
nóż do tapet w ręce.
lustro zaparowane.

ktoś narysował na nim
odwróconą trójkę.

znak,
który wyglądał,
jakby zawsze tam był,
tylko czekał, aż zacznę patrzeć.

coś drgnęło za mną.

- tato?

córka stała w drzwiach.
czerwone plamy na jej palcach
pulsowały,
jakby nie były plamami,
tylko miejscami, przez które coś oddycha.

jej spojrzenie było spokojne.
rozumiała więcej,
niż powinna.

- nie wychodź, szepnęła.

rano młotek w kieszeni.
zardzewiały.
ciepły.

jakby oddychał wspomnieniami
poprzednich nocy.

trzymałem go
jakby był mój od zawsze,
pamięta mnie dłużej,
niż ja pamiętam siebie.

na ścianie nowe lustro.
odbicie nie moje.

przechodzę obok.
moje oczy patrzą na mnie,
jakby znały coś,
czego ja jeszcze nie wiem.

moją przyszłość.

czuję już.
coś we mnie patrzy przeze mnie.
coś śni przez moje dłonie,
przez moje ciało,
przez moje dziecko.

coś, co nie jest tylko innym.
coś, co jest mną,
zanim ja sam będę.

coś,
co ma więcej wspomnień z przyszłości
niż ja z przeszłości.


autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
11 razy
Treść

6
5
5
6
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0
Warsztat

6
6
5
5
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Czasem
Czasem
2026-02-07
Rozwaliłeś system tym wierszem Jacku... Podczas czytania czuje sie od samego początku. Będzie źle. Tylko jeszcze nie wiadomo jak bardzo i w którym miejscu. Już zaczyna być bardzo mrocznie kiedy pojawia się "robert" i jego oczy (znakomity fragment), a potem... to już totalne szaleństwo.
I ta zimna narracja. Chylę czoła. Ale jeszcze mi zimno...

Pozdrawiam Cię straszliwie...


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-07

Kasiu.

Ty mnie "straszliwie " nie pozdrawiaj bo ja zacznę się cholernie bać.

i gdzie skończę ?

pod kołdrą ?

w szafie ?

w lodówce ?

dziękuję bardzo za Twój plastyczny komentarz.

usmiechami Cię pozdrawiam :)))))

Jastrz
Jastrz
2026-02-07
Umiesz straszyć... Całe szczęście, że trafiłem na Twój wiersz rano, a nie przed snem.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-07

to ja też się cieszę :)

dziękuję serdecznie :)

maciejka
maciejka
2026-02-06
Wiesz, ja tu wrócę, ale jutro.
Bo jednak nie chcę śnić Twojego wiersza.
A dla Ciebie kolorowych :-)


maciejka
2026-02-08
Będę czytała Twoje wiersze, ale na razie po cichu...

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-07
dziękuję Nata.

śpij pięknie :)

januszek
januszek
2026-02-06
Bardzo ... bardzo przejmujący tekst
jak kiedyś czytane opowiadanie : " Stary człowiek i morze "
niestety ( chyba że się mylę ) nie dadzą Ci , z mglistych powodów

nagrody Nobla.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06

Januszku.

może jestem nieskromną bestią ale nie chcę lewicowej nagrody nobla :)

wolę wypić szklaneczkę ginu z tonikiem z plasterkiem pomarańczy z Azorów.

inaczej mówiąc - na choler6mi w domu kawał dynamitu.

wystarczy bębenek i moje mruczenie imitujace śpiewanie.

pozdrawiam Cię milo :)

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
Nicotykanie(*)
2026-02-06
Twój wiersz jest naprawdę poruszający i hipnotyzujący. Czyta się go jak zapis obsesji, lęku i nieustannej czujności – czuć w nim ciężar doświadczenia, ale też ogromną delikatność autora wobec świata, który obserwuje. Podoba mi się, jak budujesz napięcie powoli, poprzez detale: dźwięk zgrzytającej furtki, zardzewiały gwóźdź, zimno w oczach Roberta – wszystko to sprawia, że niemal fizycznie odczuwam niepokój.

Relacja ojca z córką przebija przez strach, i właśnie to daje wierszowi serce. Twoje zdolności do uchwycenia niuansów ludzkiej psychiki, tej cienkiej granicy między codziennością a horrorem, są niezwykłe. Świetnie działają powtarzające się motywy „odbicia”, „ciepła i zimna”, „rzeczy, które pamiętają”, bo tworzą poczucie nieuchronności i głębokiego zagrożenia, ale też ciągłości emocjonalnej.
Widać, że twoja wrażliwość na świat, na to, co niepokojące, pozwala ci też widzieć to, co kruche i pełne życia – w relacji z córką, w drobnych gestach i odbiciach w lustrze.

Ale jestem troszkę zła, bo ja ci tu buduję schody do piekła a ty sobie pojechałeś windą w świat.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06
Nico.

dziękuję Ci za to czytanie bo jest tak precyzyjne, że aż mam wrażenie, jakbyś chwilami zaglądała mi przez ramię :)

cieszy mnie, że widzisz w tym tekście jednocześnie napięcie i delikatność, bo ja sam pisałem go trochę na palcach, trochę z zaciśniętymi zębami.

a co do schodów… no cóż.
przyłapany.

czasem naprawdę wybieram windę, bo boję się, że licząc stopnie, zapomnę po co w ogóle tam schodziłem .

ale obiecuję, że Twoich schodach nie zapomnę.

po prostu jeszcze czekają na lepszy moment .

dziękuję za ten lekki gniew i za uważność.

Twój komentarz zostaje ze mną.

rozmowa z Tobą to bardzo miłe uczucie .


Eleanor Rigby
Eleanor Rigby
2026-02-06
Masz niesamowitą umiejętność wywoływania różnorakich emocji swoim pisaniem.
Ten wiersz jest mroczny, mocny, wywlekający bebechy na wierzch.
Moje emocje przeskakiwały ze zdenerwowania po moralne obrzydzenie i smutek a nawet czuć tam fascynację. I ta fascynacja może być tym drugim odbiciem peela.
Co mnie mocno poruszyło to pytanie dziecka czy "to co patrzy przez twoje oczy też śni" - to rozpoznanie drugiej tożsamości ojca i ta cicha nieuchronność tego.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06

dobrze :)

biorę sobie Twoje słowa do serca.

dziękuję.

Eleanor Rigby
2026-02-06
Nie przesadziłeś Jacku, tak? są sprawy, których nie da się opowiedzieć ładnie i czysto.
I bądź sobą bo kiedy zaczniesz się dostosowywać do czytelników to zatracisz to :)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06

Ela.

bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie chociaż utwór raczej zimny.

moze troszkę przesadziłem z plastycznością.

obiecuję poprawę :)

bardzo mily dla mnie Twój komentarz.

dziękuję pięknie :)



ZOLEANDER
ZOLEANDER
2026-02-06
Poruszające... pozdrawiam


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06

to bardzo mi miło :)

dziękuję.

pozdrawiam :)

Anna Koss
Anna Koss
2026-02-06
Od "zacząłem dziennik" zaczęły mi ciarki chodzić po plecach, bo z każdym późniejszym wersem rosło we mnie przekonanie, że Robert - to ty.
To jest napisane doskonale - to rozdwojenie, zagubienie, szukanie, ten potwór który siedzi w głowie i właściwie wydaje się obcym tworem działającym rękami Roberta.

Nie wiem jak można tak dobrze napisać o czymś takim, nie dotykając osobiście tych tematów, jeśli to tylko twoja wyobraźnia - chapeau bas. Jeśli nie - przełykam ślinę i biorę nogi za pas.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06

Aniu.

nigdzie nie uciekaj !!!

to tylko moja wyobraźnia.

a nie uciekaj bo ja napisałem dla Ciebie "okulistę".

i go niedługo wkleję.

dziękuję Ci bardzo.

i serdecznie pozdr6 :)

LydiaDel
LydiaDel
2026-02-06
Mroczny, przerażajaco sugestywny tekst. Czyta się jak pamiętnik koszmaru. Zadaję sobie pytanie, czy zło tkwi w człowieku, czy można je dziedziczyć. Mimo to, wciąga. 6/5 Serdecznie pozdrawiam.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06

czy mozna dziedziczyć zło ?

żasne badania tego nie potwierdziły.

glupotę - można.

inteligencję - mozna.

urodę - można.

choroby - można.

ale zła ? - nie.

dziękuję Leo.

piekna Ci życzę.

Viola Arvensis
Viola Arvensis
2026-02-06
Szczerze jakbym to już czytała, tylko w innym wydaniu. Opowiadanie ?
Popraw mnie jeśli się mylę.

Powiem kolokwialnie - "ryje banię" i o to chyba chodziło.

Uważaj, bo ktoś może to odebrać dosłownie, tak jak Tw. wizytę u ginekologa :)

Ogólnie - napisane po mistrzowsku ale to wiadomo :)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06
to jest tzw. pamięć poetycka czyli pamięc somatyczna.

albo wyobraźnia retrospektywna.

ja takiej cechy nie mam chociaż pamięć mam dobrą.

taką pamiecia różni się właśnie poetka -Ty, od wierszoklety - ja.

dziękuję Wiolu.




Viola Arvensis
2026-02-06
No patrz , jak ja wszystko koduje w tej mojej głowie...
Fajnie wyszło.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06

Wiolu.

tak.

kilka miesięcy temu napisałem opowiadanie "odbicie".

teraz przerobiłem na prozę poetycką i lekko przeredagowałem.

dziękuję za Twoje ciepłe słowa.

niech już wiosna do Ciebie zajrzy :)

Krystek
Krystek
2026-02-06
Myślę, że tak do końca, to siebie nie znamy,
Nie wiemy jakbyśmy się zachowali w chwili
zagrożenia własnego , czy bliskiej osoby.
Ślę moc serdecznych pozdrowień:)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06

czasami w czlowieku cos się tak bardzo popsuje, że staje się bestią.

innymi slowa bestia tkwi w nas :)

dziękuję Krysiu.

pozdrawiam :)

jolka
jolka
2026-02-06
Czy ja byłbym w stanie zrobić to,co on...?Straszne pytanie zostaje bez odpowiedzi ale nie bez możliwości Gorączkowy sen,gdzie znika granica między tym,co się stało a mogło stać...Świetny wiersz i przerażające podejrzenia...


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06

Jolu.

przepraszam, ze przestraszyłem.

czasami mnie ponosi :)

pozdrawiam Cię serdecznie :)

sturecki
sturecki
2026-02-06
Bardzo sugestywna proza grozy psychologicznej: precyzyjnie budujesz napięcie detalem (cień, szyba, dziennik, zapach domu) i kontrastem „normalności” (kapcie, kolęda, goździki) z nieludzkim chłodem. Kapitalnie rozmywasz granicę między świadkiem a sprawcą, jakby przemoc miała własną pamięć i przejmowała narratora przez tytułowe „odbicie”. Zostaje lodowate wrażenie, bo nie straszy tu potwór z zewnątrz, tylko ten, który może być „mną, zanim ja sam będę”.
6/5


sturecki
2026-02-06
No tak – „kamieniarz” i od razu Himilsbach wchodzi cały, z tym swoim naturszczykiem i głosem, jakby nawet pył z kamienia miał u niego wymowę.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06
jak słyszę slowo kamieniarz to przed oczami mam filmowego naturszczyka Jana Himilsbacha.

sturecki
2026-02-06
Miałem coś wspólnego z kamieniarstwem.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06
to kamieniarskie dluto - no nie - to strzał z dziewiatki prosto w moją śledzionę :))))))


pychota Stu !!!

sturecki
2026-02-06
Kto by chciał rozwalać Twój dom ...?
Profilaktycznie, na taką okoliczność
mam kamieniarskie dłuto i solidny łom!

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06
ja unkam młotka !!!!

mam w domu siekierę.

na wypadek gdyby ONI przyszli rozwalać mój dom !

sturecki
2026-02-06
Tak, potwór w nas potrafi się obudzić jak wulkan, niby „z zewnątrz”, a tak naprawdę z własnej łepetyny.
A młotek to podstępny wynalazek - jak go trzymasz, to nagle cały świat wygląda jak gwoździe - choć wiele rzeczy da się „wbić” spokojną ręką: cierpliwością, rozmową, odpuszczeniem ... zasadniczo.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-02-06
dziękuję Stu.

ten potwór moze byc w każdym z nas i kiedy się obudzi jest dla nas jak Ojos del Salado któremu pokręciło się w wulkanicznej łepetynie i przyplatał się do naszej głowy.

życie mówi, że dzieje się to często.

za często.

po co mi ten młotek ?

wszystko co można wbić da się wbić ręką.

zasadniczo !

dzięki Stu za plastyczność Twoich myśli :)


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności