Nicotykanie
Nicotykanie - za wspólny puls języka.
Są tacy,
których nie poznaje się po twarzy,
tylko po napięciu zdania.
Po tym, jak słowo wchodzi w słowo
bez zapowiedzi,
jakby świat był już wcześniej umówiony
na ten sam nerw.
Nie pytamy o imiona,
nick bywa dokładniejszy,
a czasem bardziej intymny
niż metryka.
Myślimy podobnie nie dlatego,
że chcemy,
lecz dlatego, że rzeczywistość
pęka nam w tych samych miejscach.
Piszesz
i coś się zgadza w rytmie.
Jakby puls trafił na puls,
bez negocjacji,
jak promień w ciemności.
Nie spotykamy się w kawiarniach,
tylko w przeciążonych fragmentach języka,
tam, gdzie sens jeszcze żyje,
ale już boli.
Jeśli mijamy się w tekście,
to wystarczy.
Reszta jest ciszą,
która wie,
że nie trzeba jej tłumaczyć.
