tak albo nie.
stoję na granicy bez linii.
albo jesteś.
albo cię nie ma.
nie chcę mgły.
noc patrzy we mnie jednym okiem.
jeśli to twoje - spal mnie do kości.
jeśli to pustka - zgaś je we mnie na zawsze.
wierzę -
bo coś we mnie klęka szybciej niż myśl.
nie wierzę -
bo mój krzyk wraca z cudzą twarzą i nie poznaję siebie.
amen mam w ustach jak rozżarzone żelazo.
albo je połknę.
albo wypluję z krwią.
nie chcę półwiary.
nie chcę półśmierci.
nie chcę półświatła.
nie ma neutralności.
kto nie klęka przed Nim - przepada.
nie ma trzeciej drogi.
nie ma bezruchu.
każdy oddech już ustawia mnie po którejś stronie.
kto nie klęka - odchodzi.
kto nie odchodzi - już klęczy.
bóg albo milczy.
albo mnie nie ma.
jeśli jesteś - uderz.
nie snem.
nie znakiem.
nie przeczuciem.
uderz tak, żeby zostało tylko jedno imię.
jeśli cię nie ma -
wyrwij z mojego ciała to ustawianie się ku światłu.
wyrwij odruch klękania.
wyrwij ten instynkt zwracania twarzy tam, gdzie nie ma nikogo.
bo najgorsze nie jest zwątpienie.
najgorsze jest to,
że nawet kiedy mówię „nie”,
moje ciało wybiera światło
jakby znało odpowiedź,
której rozum nie chce przyjąć.
