Chabrowo-ażurowa
Chabrową suknią po rosie ślad tkała,
płynęła miękko, szeleszcząc jedwabiem.
Światło poranka kładło się w jej fałdach,
połysk jej szaty przywabiał motyle.
Ta miłość przyszła tak niespodziewanie,
szeptem złamała ciszę w pąkach wiśni,
dziewczęce serce wrzało namiętnością…
Zalśniły gwiazdy w źrenicach błękitnych.
Odeszła, zanim świt rozjaśnił cienie;
w szeptach poranka brzmi ciągle jej imię.
Miłość, ta pierwsza, czysta, ażurowa,
znikła jak promień o zachodzie słońca.
