Sielska miłość
Miedzą, po rosie szłaś boso w milczeniu,
wiatr złotem łanów pieścił twoje dłonie.
Słońce muskało promieniście skronie;
brzask świat różowił w niemym zachwyceniu.
Dzień się pochylił w ukłonie namiętnym,
maki odziane purpury płatkami
zafalowały miłości barwami;
zalśniły oczy szafirem subtelnym.
Czyżby przyroda skrzydłami tęsknoty
wskrzesiła miłość uśpioną w jej łonie?
Tuląc do serca chabrowe klejnoty
wierność bez skazy wplatałaś w me dłonie.
Jakbyś wyczuła, że twoje pieszczoty
pocałunkami uwiecznię w welonie.
