Ściernisko
Samotność zhardziała wonią cuchnąc piekła
I był przedsmak diabła - węża pradawnego
Śmiał się arogancki sycąc tą tragedią
Zanurzyć się w ciszy nieskończoność chciałem
Ciszy nie znalazłem - głosy przemawiały
Osaczyły śmiercią szturmują nadzieję
Krzyczą nienawistne - winny-ś potępienia
Pośród tej nawały schowany we szafie
Wyziewy przeszłości - zabójcze opary
Krzyż do serca tulę - resztką swojej siły
Nie przestaję wierzyć - choć jestem ruiną
