Cień na nieboskłonie
Po której jestem tak naprawdę stronie,
Skoro nie widzę tego, że świat tonie?
Na chwilę myśli zwinąłem w kokonie,
Gdyż cisza kłamie o zmianach na tronie.
Zbyt wiele luster w tym pustym salonie,
A król jest nagi, choć w pięknej koronie.
Dziś nikt nie stanie już w jego obronie,
Ja też swych pragnień pewnie nie dogonię.
To tylko szary cień na nieboskłonie,
Chce ukraść światło z i tak krótkich dni.
Tylko złudzenie, co za chwilę spłonie,
Choć diabeł dąży do rozlewu krwi.
Czasami chciałbym być po drugiej stronie,
By ujrzeć prawdę tam na nieboskłonie,
Gdzie piękno tęczy jak uczucie płonie.
Lecz tu zostanę, chociaż świerzbią dłonie.
To tylko szary cień na nieboskłonie,
Chce ukraść światło z i tak krótkich dni.
Tylko złudzenie, co za chwilę spłonie,
Choć diabeł dąży do rozlewu krwi.
Choć on wciąż dąży do rozlewu krwi...
Ja tu zostanę, będę z niego drwił.
20-04-2026
GrzesioR
