Z całym szacunkiem
Pamiętam, że kiedyś czekałem na zimę, jednak teraz nawet w święta ciężko o kilka centymetrów śniegu, a jeśli już spadnie, szybko zamienia się w nieprzyjemną, brudną chlapę. Teraz już nie do szkoły, a do pracy, bagaż doświadczeń zamiast worka na tenisówki. Poranki, choć zimne, już nie oślepiają bielą, a „byle do wiosny” staje się mantrą. Może to tylko moja wyidealizowana wersja zimy, za którą tęsknię, a może zwyczajnie z wiekiem wychodzi ze mnie dziad?
