Portret
Twórczej ręki
nie byłoby mnie tutaj dzisiaj
Bogu dzięki
wprawiony we wspomnienia patrzę
wciąż przed siebie
która to noc a który dzień
dokładnie nie wiem
chociaż przemija każdy wzrok
zastyga dotyk
stworzony bezpamiętnie z wiary
i tęsknoty
nazywam domem zimno
gdzie samotność ściany
wsłuchana w tajemnice
we śnie wyszeptane
i tylko czasem anioł
przechodzi tędy boso
zostawia piórko którym
mogę pisać jej głos
gdy znika tęsknię za nią
i wyczekuję nocą
jej słów
taki los
zabawne jak się rzadko tu
cokolwiek zmienia
by zabić nudę łapię kurz
gdzieś z otoczenia
słońce na płótnie blednie
uwięzione w czasie
i załamując naszą przestrzeń
gubi zasięg
a mnie nie wzrusza choćby koniec
uniwersum
zamknięty jakby jednym słowem
w niemym wierszu
wciąż jeden i ten sam spokojny
wyraz twarzy
cokolwiek złego lub dobrego
się nie zdarzy
bo tylko czasem anioł
przechodzi tędy boso
zostawia piórko którym
mogę pisać jej głos
gdy znika tęsknię za nią
i wyczekuję nocą
jej słów
taki los
dla jednej chwili zdaję się
powstałem tylko
by aniołowi móc umilić
jakoś przyszłość
i gdybym tylko ręce mógł
wyciągnąć do niej
zobaczyć jak to jest być
po właściwej stronie
lecz póki co wciąż moje dłonie
czarno białe
nie jestem tutaj ani duszą
ani ciałem
to jakby zostać cieniem
pominiętym w czasie
czy to ma sens?
I nawet nie wiem
czy to da się?
i tylko czasem anioł
przechodzi tędy boso
zostawia piórko którym
mogę pisać jej głos
gdy znika tęsknię za nią
i wyczekuję nocą
jej słów
taki los
