Antyerotyk
Po co miłość, gdy jesień
Pomarszczyła już ciała,
Kiedy już nie tak chce się?
By pampersy zmieniała
Mi wybranka nad ranem,
Gdy się romans przydarzy?
A ja żebym rumianek,
Albo miętę jej parzył?
I po cóż dzielić łoże?
Jaki sens jest się czulić,
Kiedy człowiek nie może?
Gdy się tylko przytuli,
To zanim pożądanie
Zbudzi się i rozpali
Morfeusz je odgania
Spływając na snu fali.
A jednak bywa czasem,
Że nic nie trzeba więcej,
Jak razem pójść na spacer
Trzymając się za ręce;
Prywatną stworzyć sobie
Intymności oazę
I w zdrowiu, i w chorobie
Być razem, zawsze razem!
.
