Zwierzyniec
Stawiał uszy zając lękliwie
Wojnę z psem (jak należy) wiódł kot
I puszyły się wróble swarliwe
Orzeł w niebo kierował wzrok
Tak zajęci, poważni, wielcy
lub skuleni, bardzo maleńcy
Chcieli dużo albo za mało
a pod skórą coś ich bolało
I płynęły nad nimi obłoki
A wiatr hulał po polu szerokim
Żyli z jednej do drugiej niedzieli
A kim byli to nie wiedzieli
Zwinna kuna jajo ukradła
Głupią kurę za gardło wziął lis
Sroka skarby niosła do gniazda
Łapę z miodu oblizywał miś
Każdy własny chronił interes
lub przeciwnie nie myślał wiele
aby potem łkać ze zdziwieniem
kiedy mięso przypadło hienie.
I płynęły...
Każdy dążył i każdy marzył
Każdy żywot powoli gdzieś wiódł
pośród zgiełku w kręgu miraży
Czasem nawet przedłużył swój ród
Były rody kotów i myszy
Żyły słonie, osły, tygrysy
węże, sępy, małe owsiki
Czy człowiekiem być
znaczy nikim?
I płynęły...
