Sto lat!
Sto lat, mój bracie! Sto lat!
Boś życzeń tych na pewno wart!
Wiele jest cisz, dobrych i złych
gdy dasz im głos, usłyszysz coś
coś w jednej z nich.
Choć może Ci to chęci wbrew
lecz tętni w nas, przez cały czas
ta sama krew.
Ten ciągły szum co w uszach to
podskórny nurt i przodków chór.
Nie ściszysz go.
Sto lat...
Pamiętasz jak łączył nas stół
tak pełen skaz lecz jednak nasz
a na nim ból?
Tkwiliśmy tak schwytani w sieć
wóda i my, bez szans na sny
zamknięta pięść.
Choć wiele tak dziś chciałbyś mieć
odwrócić twarz. Wciąż wiąże nas
ta krwawa sieć
Sto lat...
Na głowie spójrz, srebrzy się włos
Może to dziś ostatni świt
Tobie nie dość
Samotność masz na plecach już
cicha i zła, cierpliwie trwa
jak demon stróż
Zdecyduj sam jaka to z kart.
Co zrobić z nią? Czy będzie to
klątwa czy dar?
Sto lat...
