Synku
Pamiętam pierwszy krok pod choinką,
ulubioną kreskówkę,
spodnie mierzone na kartonie,
dziewczynę z kolonii,
dezodorant nastolatka,
kilka dwój na semestr
i wiele więcej.
I pamiętam twarz policjanta.
Skute dłonie, spuszczoną brodę,
obitą głowę i krew na swetrze.
Jakiś wyrok zapadł.
Dziś, po piętnastu latach,
odrzuconych setkach listów i telefonów,
próbuję wybielić ciężką winę,
zapalając znicze na obcym grobie.
Nie myśląc, ale pamiętając
synku, o tobie.
