Koncert na zmysły i wiolonczelę
Nieruchomieje jakby w zawstydzeniu,
Drżąc z podniecenia namiętnie dotyka,
Z rozmiłowaniem po gryfie przemyka…
Smyczkiem po strunach, palcami po progach,
(Z głębin emocji rodzi się melodia
I żyć zaczyna odrębnym istnieniem,
Dążąc wytrwale do samospełnienia).
Wśród lekkich westchnień pełnych melancholii
Z harmonią dźwięków oddech już się stroi.
W trans się zapada i jęki wymusza,
Z nastrojem zmiennym – to gniewa, to wzrusza.
Już jej ekstaza jestestwo zniewala,
Już z instrumentem w jedność się zespala,
Wreszcie w swym rytmie na szczyty się wspięła!
Między udami wciąż drga…
wiolonczela.

Wiersz Miesiąca
Zaloguj się, aby móc zagłosować na Wiersz Miesiąca.