Przedzimie
Szelestem wiatr zaśpiewał, rozbrzmiewa metrum czystym.
Gałęzie w takt wirują, zawiei tańcem bystrym;
Niebo tkane szarością, anioły piszą listy...
Błękit jakiś przymglony, szary, nieoczywisty.
Musi deszczem zapłakać, swym tchnieniem uroczystym.
Oczyści duszę ziemi, oddechem porywistym;
wiatr rozpoczyna taniec, rześki, nierzeczywisty.
Muszą być takie mroki, grudzień serca rozpali;
lampkami błyszczącymi, lśniącymi ozdobami.
Jesienne mgły odpłyną, zostaną hen, w oddali.
Radością zabrzmią miasta, zanucą kolędami.
Świetliste duchy spłyną, szlakiem niebieskich dali;
odświętny świat odnajdą, pachnący choinkami.
Abba, abba, cdc, dcd
