Łódki z kory
Świetlne aureole gasną na sennym błękicie;
gwiazdy, rozjaśnione blaskiem, płoną w aksamicie...
Skrząca rzeka życia płynie zakolami;
spękane mrozem płaty błyszczą pod drzewami.
Przeźroczysta ścieżka, zachodzące słońce,
prowadzą w bezkresne dale, za światłem tęskniące.
Wśród świątyni kniei, w bieli śnieżnych złóż,
Anioł struga łódki z kory dla zbłąkanych dusz.
Jedna z nich dotarła, zatrzymała bieg;
płynąc pośród mgieł przerwała,
życia barwny ścieg.
Na rozstajnych drogach pozostanie śpiew,
wiatr zadrży rzewną tęsknotą, płacząc pośród drzew.
