Gwiazdozbiór Panny
Stała nad brzegiem w głębię fal wpatrzona,
w sukni srebrzystej, bo z rosy utkanej.
Mgła lekkim szalem okryła ramiona,
malując cienie na tafli lustrzanej.
Gwiazdy na niebie zadrżały w ciemności,
tuląc tęsknoty uśpione w wspomnieniach.
Cichy szept fali nucił pieśń wieczności
o łzach, cierpieniu i cichych marzeniach.
Znikła w źrenicach nadzieja jak tęcza,
przemknęła cicho, niosąc ukojenie.
Zdradzona miłość, pierwsza, ta dziewczęca,
w objęciach fali znalazła wytchnienie.
W srebrzystych nurtach odnalazła siebie,
Gwiazdozbiór Panny lśni wiecznie na niebie.
