o nic już dalej nie walczę
na Twojej poduszce
i nie mogę zasnąć
w zagięciach pościeli
między oddechami
wciąż szukam cienia
uczę się pustki
dotykam miejsca
gdzie jeszcze przed chwilą byłaś
kolejna wiosna
ta sama mgła
otula przestrzeń
leżę w bezruchu
słyszę, co do mnie mówisz
pęka mi serce
zawsze tu będę
przeczekać chcę
wszystko, co złe
trudniej pozbierać się
niż rozsypać
czas nie robi hałasu
a mimo to
zabiera wszystko
jeszcze chwilę
udaję, że jesteś
że nic się nie zmienia
że Twoje słowa
nie rozchodzą się echem
po pustych ścianach
nadal mnie wołasz
pachnącym lasem
szumem morza
wschodzącym słońcem
tak dobrze nam mogło być
chciałem Ci wszystko dać
i minął mój czas
więc o nic już dalej
nie walczę
może kiedyś
ta cisza przestanie boleć
tak ostro jak dziś
a na razie
zamykam oczy na chwilę
i pozwalam Ci odejść
