Przed burzą
Pod szarosinym niebem, wciąż smagane deszczem,
Jakby za mało wody morze w sobie miało...
Woda w wodę uderza, ale mgiełką białą
Nad czarną, gładką tonią unosi się jeszcze.
A hen nad horyzontem rozbłyski złowieszcze,
Słychać ciche pomruki - gdzieś daleko grzmiało,
Czuć pierwszy oddech burzy - wkrótce będzie wiało,
Już pluje pianą w twarze aż przechodzą dreszcze.
Idzie burza od Danii gdzieś, od Atlantyku.
Morze jeszcze łagodne wnet się rozszaleje.
Już drobny grad grzechocze na lewo i prawo;
Fale już o nabrzeże biją gromkie brawo...
Dobrze, że można uciec do którejś z kafejek
I zza szyby, bezpiecznie słuchać burzy ryku.
.
