Ballada o Dywizjonie 303
pt. "Sprawa honoru".
-----------------------------------------------------------------------------------------
Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków.
Jan Jarosław Zieleziński
ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru,
O polskich pilotach wojny strasznych dni,
Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*.
To historia o Polsce i jej losach w przestworzach,
O sile i braterstwie będzie tutaj mowa.
Przypomniemy Polaków bohaterskie dni,
Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri.
A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu,
Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu!
Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza,
Cząstki cień historii usłyszeć zza morza...
Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery,
na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery,
Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań,
do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*.
Potem w Anglii, będąc jako wing commander,
RAFu opieszałość poznał całą prawdę.
Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę,
Cierpliwość Polaków RAF testował próbę*.
Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną.
Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!”
I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych,
dopuścił dywizjon do lotów bojowych*.
Znowu nas wysłali nad londyńskie doki,
Blenheimy beztrosko suną przez obłoki...
Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął.
Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”
Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił.
Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił?
„Coż to się tu stało?! A niech to cholera!
Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”*
Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć,
Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć.
Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze...
Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze.
Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał,
By o mały włos Niemiec go ostrzelał,
Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje,
Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”.
„Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu),
„Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.”
„Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść:
Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”*
Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą,
Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą.
Garstka polskich asów z nieba na nich spada!
Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada.
Innym razem Skalski po podniebnych szrankach:
radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach,
Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka,
Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka.
Mechaników zespół złapał się za głowę:
(Samolotu z akcji zostało z połowę)
„Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą!
Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”*
Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*,
To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań.
Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić,
By maszynę wierną od śmierci ocalić.
Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą,
stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą,
Dywizjonu dziennik, co się rzucał w oczy,
Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*.
Dziennik dywizjonu chłonął wpisów inkaust
i zgłoskami złotymi historię zapisał.
Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć –
Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”.
Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował,
Tuż przy śmigle Kaczora Donalda pięknie namalował.
Luftwaffe spogląda na raport wieczorem:
„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”*
„Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej,
Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej.
Jego para rąk się jednak w walce nada,
Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.*
Wtem RAF słyszy raport przesuwając plansze:
„Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”*
I już Zumbach serią zaczyna swe szycie,
Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem.
Pan Josef František, co odłączał z szyku,
stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników.
Nad kanałem na Niemców często on polował,
i kulami śmierci gęsto ich częstował.*
Hurricane, Spitfire i inne maszyny,
Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*,
Siekające ogniem karabinów Browninga*,
Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*.
Historia ta ma gorzkie jednak zakończenie:
W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie.
Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni –
Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*.
Defilada zwycięstwa i wolności znaków,
Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków.
Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń,
Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”*
--------------------------------------------------
Wyjaśnienie do wiersza:
[fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.]
[*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)]
[*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)]
[*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)]
[*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)]
[*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund.
[*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)]
[*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych]
[*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)]
[*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.:
książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)]
[*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach:
1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB
2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem.
Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””]
[*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)]
[*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)]
["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.]
["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)]
[*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)]
[*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)]
[*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby]
[*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.]
[*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)]
[*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]
