Dorosłość. Nie, dziękuje.
Jesteś dorosły, tak przynajmniej twierdzi twój pesel
Możesz wszystko, ale przecież nic ci się nie chce
Możesz mieć wreszcie to, o czym marzyłeś w szkole,
I siedzieć z tym wszystkim – rycząc w salonie
Trochę wstyd i trochę miazga,
Bo niby dorosły, a "rozlał mleko i płacze jak laska"
Kątem oka dostrzegasz kalendarz - Co za farsa
Miną Cierpień, zaraz przyjdzie Trudzień
Odwracasz szybko głowę, patrzysz-
„K****, Grudzień!” - myślisz - no idiota
Już zaczynam mylić słowa.
Refren:
Dorosłość - Bilet w jedną stronę,
Dorosłość - To chyba ten moment,
Dorosłem i dorósł świat za oknem,
Nikt mi nie powiedział, że będzie tak okropnie
Dorosłość - Wolność wyboru,
Dorosłość - Ludzie bez honoru,
Dorosłem i dorośli rówieśnicy
Wszystko mogę, ale nic się nie liczy
2.
A teraz weźmy taki scenariusz:
Stoisz w sklepie
Przed tobą półka z tanim żarciem
Myślisz:
"Wziąć zawał w płynie czy w kawałkach"
"Zator w kostce czy lepiej w plastrach"
A z tyłu głowy głos lekarza,
"Panie masz pan Łaka"
Jakiego łaka? Łaka maka fą?"*
I lekarz dopowiada
"Możesz zostać Królem podziemia
Masz niespełna miesiąc na spełnienie tego marzenia
I przeżuty do mózgu. Raczej.-
chyba ze głupi jesteś od zawsze"
Uśmiechasz się do składu żółtego sera
Który chemią powaliłby nawet ogiera
I Przez głowę przebiega druga myśl
"Może lampkę z niego zrobię?
W ciemności na pewno będzie lśnić"
Refren:
Dorosłość - Bilet w jedną stronę,
Dorosłość - To chyba ten moment,
Dorosłem i dorósł świat za oknem,
Nikt mi nie powiedział, że będzie tak okropnie
Dorosłość - Wolność wyboru,
Dorosłość - Ludzie bez honoru,
Dorosłem i dorośli rówieśnicy
Wszystko mogę, ale nic się nie liczy
3.
Wracasz, rzucasz klucze, nie trafiasz w szafkę,
Życie to teatr, zabawa, atrakcje
Ale nie wiesz. Grasz w komedii czy w dramacie?
Z lustra szczerzy się do ciebie deficyt
Lustro pyta "kto to?" a ty nie widzisz
Wkładasz buty które pamiętają lepsze czasy
To miasto pożarło setki takich jak my
Ktoś mówi „Dzień dobry”, a ty myślisz: „Co za tupet”,
Przecież z kilometra, jedzie tu trupem.
Mrugasz trzy razy i nagle rozumiesz:
Grasz siebie - a nawet tego nie umiesz
Więc dzwonisz do urzędu, składasz reklamację
"Przepraszam moja dorosłość to same frustracje”.
A w słuchawce miła pani, głos jak z innej sfery:
„Panie, u nas nie ma zwrotów. Są tylko numery.
I proszę się nie martwić tym, co z lustra zerka –
To dorosłość - Pańska ostateczna wersja "
