Umieranie
patron święty spoziera,
a w łóżku bez prykazu
stary człowiek umiera.
Podniósł głowę zbolałą,
oczy z wolna przeciera
dłonią lekko omdlałą
gdyż czuje, że umiera
Wczoraj chód był sprężysty
i ziemista mniej cera,
a dziś z miną artysty
przegranego, umiera.
Chciałby z łoża się zerwać
krzyknąć „jasna ch,,,a!”
i gehennę swą przerwać,
lecz niestety, umiera.
Chwyta każdą minutę
choć do niego dociera,
że utracił batutę,
nie gra już, wszak umiera.
Wspomina swoje winy,
bo pamięć jak przechera
gubi szczęścia rubiny,
zatem w smutku umiera.
Że swe życie nie cenił
z myśli swoich wypiera,
i na drobne rozmienił
czas swój, a dziś umiera.
Blef mu faru przychyli
w tym rozdaniu pokera,
lub się krupier pomyli,
na to licząc umiera.
Czasem westchnie do Boga,
potem się go zapiera
mówiąc „nie tędy droga”
tak w rozkroku umiera.
Jeszcze może chwil kilka ,
ta mydlana opera
potrwa jak skowyt wilka,
aż się wybrzmi do zera.
