Wizyta u psychiatry VI
Panie doktorze, ja z takim pytaniem,
jak siebie przekonać, że nic się nie stanie,
jeśli drzwi sprawdzać w końcu przestanę?
Sprawdzać? To znaczy?
Ach, doktor wybaczy... mam taką tendencję,
że patrzę czy drzwi na spust są zamknięte,
czy aby na pewno czyste mam ręce,
czy stolik równiutko stoi w łazience,
czy...
Zdaje się, że rozumiem.
Natrętne to bestie.
Co jeszcze pan robi, a czego pan nie chce?
Stopnie od zawsze w głowie przeliczam,
napoje o pełnej godzinie przełykam,
mięśnie też spinam, kiedy się boję,
i skórki podgryzam - tak o, na zdrowie.
No co pan nie powie...
Panie doktorze, co zrobić muszę?
Cokolwiek, bo paranoją wnet się uduszę!
Na takie katusze sprawdzona jest rada,
tu - obok mnie - niechże pan siada.
W chwili ataku głośno się zaśmiać,
ostro powiedzieć: oto ja, wariat!
Wszak tylko jedno, co uspokoi
to właśnie ta pewność, co do swej roli.
