pełna
pieśń tak boską jak zdumienie
że wciąż jestem zakochana
że wciąż kocham cię niezmiennie
zagraj mi a ja wyśpiewam
wszystkie myśli prosto z duszy
której stałość tak zdumiewa
że pamiętać już nie muszę
o tych chwilach bez muzyki
kiedy sztywność kręgosłupa
zabraniała słuchać wszystkim
pieśni której pragnę słuchać
bądź muzykiem doskonałym
abym mogła taniec ćwiczyć
w pieśni pełnej Boskiej Chwały
nic innego się nie liczy
- zapach życia -
nie zatrzymuj się woźnico
niechaj świat się w pędzie zmienia
omijajmy nawałnice
twórzmy z barw żywy poemat
lejcom daj swobodę ruchu
niech się z kopyt iskry niosą
użyźniając stan posuchy
ulatują ku niebiosom
hej woźnico! pędź przed siebie
z tobą pragnę ruszyć w drogę
nawet pod pochmurnym niebem
można znaleźć chwile błogie
i swobodnym być ponad to
co się twardym gruntem zdaje
w słońcu w deszczu dążyć hardo
w miejsca które pachną majem
.
zdejmij ze mnie cień rozpusty
niech uczucie jasnym będzie
upominkiem bałamutnym
rozmodlonym w słów obłędzie
potem ubierz mnie na nowo
w słowotoku ciszę bratnią
niechaj się odrodzi słowo
najjaśniejszą z jasnych gwiazdą
która cień przegoni w niebo
gdzie obłoków łoże miękkie
pierwszą stanie się potrzebą
zapisania słowa w pięknie
.
miękkość odczuwania rzeczy
aksamitem gładzi duszę
która ciału służy przecież
kłamać tutaj wszak nie muszę
że gdy w owej wiatr przyjazny
to i oddech lżejszym będzie
a spojrzeniem jasnym w gwiazdy
zatrzymamy twardość w pędzie
zamieniania klaustrofobii
w pandemonium dusz przyjazne
które daje wolność zbrodni
by zaczerniać jasną gwiazdę
ale rzeczy odczuwanie
bywa miękkie jak aksamit
dusza ciała jest kochaniem
kłamać więc nie będę . za nic
że gdy wiatr przyjazny wieje
oddech lekki czuję w sobie
dusza ciała jest nadzieją
że się w gwiazdach rodzi człowiek
.
