*** (Pisał wiersz...)
ze staranną niepewnością,
zerkając za siebie,
czy ktoś
nie podgląda…
Tysiące
ubranych odświętnie słów
przepływało mu przez umysł,
ale za stary był,
by dać się na nie
nabrać….
Był uważny,
jak chrabąszcz
zajęty jedzeniem młodego liścia
i cichy,
jak umarły słowik
o świcie…
Drzewa i ptaki,
widząc, że nie jest już dzieckiem,
nie chciały mu nic
opowiedzieć…
Patrzył
na czystą kartkę w brulionie,
i wiedział, że dziś niczego
nie popsuje…
