Zaćmienie słońca
Z upadku mego głos znękany
Szatana śpiew mnie uwiódł kiedyś
I zatruł duszę bluźnierstwami
I miej nad duszą moją litość
I żebym ja mial też nad sobą
I przebaczenia we łzach szukam
Wśród krzyku diabła znieważania
A kapłan ręką w Imię Twoje
Rozgrzeszy i pobłogosławi
Żebym powstawszy zrzucił przeszłość
I przybrał w święta bojaźń bożą
A Chleba z Niebios tak łaknący
By na kolana przed Nim upaść
A nędza moja zajaśnieje
I blask jej wszystkie słońca zaćmi
