Dworzec - marzenie
Nie ma go nigdzie, być może,
Może go w bajkach znajdziecie,
Ale mnie marzy się dworzec
Inny od wszystkich na świecie:
Miejsce powitań tych wszystkich,
Na których od dawna czekam,
Miejsce, z którego nikt z bliskich
By nie odjeżdżał daleko.
Pociągi przychodzić tam mogą
Raz na dzień, na obiad, o drugiej.
Niech każdym przyjeżdża ktoś, kogo
Straciłem w życiu swym długim.
Niech będzie tam klomb, na którym
Czerwone i żółte są kwiaty,
A nocą niech patrzy z góry
Na dworzec księżyc pyzaty.
Niech parowozy tam rządkiem
Buchają parą - wiadomo...
Niech zawiadowca ma trąbkę
I rogatywkę czerwoną.
Niechby śpiewały słowiki
W jaśminach na dworcu marzeń...
Ja byłbym tam zaś dróżnikiem,
Albo przynajmniej tragarzem.
* * *
W mym wieku śmierć nadejść może,
Lecz czekam jej z utęsknieniem,
Gdy po niej przeniesiesz mnie Boże
Na dworzec - moje marzenie.
.
