Rozmowa z Bogiem
Wiesz przecież o tym Panie Boże:
Morze zaskoczyć ludzi może.
Zazwyczaj służy nam, lecz z rzadka
Zdarza się słyszeć o wypadkach.
Morze to żywioł. Naturalnie.
Wiatr na nim wieje. Fale biją.
A kiedy pójdzie coś fatalnie
Ludzie nocują w poczekalni...
Ot, nic wielkiego... Przecież żyją.
I tu się może zacząć dramat:
Antyreklama!
Człowiek się głowi wciąż od nowa,
Jak straty zminimalizować,
Lecz nie rozumie nikt człowieka...
Wszak w poczekalni trzeba czekać.
O co tym ludziom może chodzić?
Że siedzą siedem - osiem godzin
I nic nie muszą robić, a my
Tutaj tyramy?
Niech Ciebie Panie sławią, że
Wycieczka im przedłuża się!
Czyż nie rozumie tego nikt -
Za darmo mają spanie, wikt;
Kiedy tymczasem tutaj nam
Wali się cały businessplan?
Ile agresji jest w tym tłumie,
Którego nikt z nas nie zrozumie.
A jakie błahe są powody!
Że nikt im nie dostarczył wody,
Kłębią się, wrzeszczą "Gwałtu! Rety!"
Tylko roszczenia i roszczenia
I ani krztyny zrozumienia...
Mogą pić wodę z toalety!
Ukarz ich Panie miłościwy!
Pokaż im Stwórco nasz, że przecie
Nie są jedyni na tym świecie,
Że Tyś jest sędzią sprawiedliwym!
.
