Pójdę pośród sadów
i drzewa zdrętwiałe w drżącym przytuleniu -
warzy się pogoda w kotłującym wietrze,
rozpędzając chmury i zimne ekstremum.
-
Niebo obwieszone obłocznym zawojem
z puszystych turbanów przepuszcza jedwabie.
Wplątane w promienie, jak w złote błyskotki,
wychodzą ze słońca, wciąż bardziej jaskrawe.
-
Wnet śpiewy skowronków będą zdobić nuty,
drzewa falowaniem rozszepczą się świtem,
bez rozpuści wonie, łąki całe w haftach -
Czujesz wiosny przedtakt? Słychać nawet ciszę.
-
Pójdę wtedy, pójdę, pośród kwitnień sadów,
tam, gdzie płoną kwiaty, kołysane wiatrem.
Zbiorę wszystkie wonie, ułożę w bukiety-
tak wiosnę przywitam, w jej majestat zabrnę.
