W rozkosznym brzmieniu
śpiewu słowika, co rejestrem cienkim
duszę łaskocze i szczęściem rozpieszcza.
Jakaż przecudna ta ranna impresja.
-
Tonem donośnym w osobliwej skali
zniewala serce swym dotknięciem śmiałym.
Wszelkie z człowieka ujmuje boleści,
jak balsam duszy i cud najpiękniejszy.
-
Tembr kryształowy smutliwość przycina
zmyślnym koncertem, tworząc rześki klimat.
Jeszcze ten spokój w spokorniałych myślach
karmi wzruszeniem, radość zeń niezwykła.
-
W spodziwnym tonie, choć, jakże nietrwałym,
aż puls się zmiękcza szczebiotów zagraniem.
Cóż jest piękniejsze, niż w pejzażach jutrznia,
w której oracja jest tak bałamutna?
