DO DU...
najkrócej prowadzi
droga zbudowana z dumy
i wiecznie własnej racji
dusza czasem
udaje zranioną Dulcyneę
żeby nie płacić ciałem
za swoje dualizmy
w Dublinie
łatwo zgubić siebie
zwłaszcza gdy człowiek
jest własnym duplikatem
Dubaj świeci
jakby szczęście można było
wynająć na godziny
dla dużego portfela
Dunaj płynie
jak duchowny po kazaniu
dużo mówi
i niczego nie zatrzymuje
z Dunajca
wyławia się wspomnienia
mokre od czasu
i duszone milczeniem
dudy grają
dla zmęczonego duetu
który od lat tańczy
wokół tych samych pretensji
dubeltówka świata
strzela zawsze podwójnie
najpierw w ciało
potem w dudnienie sumienia
w Duisburgu
jak wszędzie indziej
ludzie pakują sens
między sterty dupereli
a człowiek
idzie do siebie
jak do Dunkierki
przez własną dulszczyznę
