Drzewo poznania
Późno już, do snu noc się położyła,
spoczywa ciężko w sennym zawieszeniu.
Czas się zatrzymał, ciemność zwyciężyła.
W półmroku cienie snują się w milczeniu.
Mrok się zakrada, wypełnia szczeliny,
opada głucho mijając wyzwania.
Drży dusza w smutku, pewna swojej winy,
ostatnim liściem na drzewie poznania.
Gdzieś w głębi cieni iskra się zakrada,
bezdenna pustka nadzieją jaśnieje.
Noc wszechświat cały całunem objęła,
cichą otuchą jutrzenka widnieje.
W człowieku siła prze niezwyciężona,
upadnie ciemność blaskiem pokonana.
