Coraz mi odpływasz
Nie ma na co krzyczeć
mówić – nie ma po co
Nie ma przeciw czemu
zaklęć szeptać nocą
Nie pobiegnę drogą
w otchłań niedościgłą
nie dosięgnę Ciebie
dłonią ani myślą
A Ty
Ty coraz mi odpływasz
daleko gdzieś na krze
A ja
ja na tym brzegu stoję
wołam i wołam że:
Gdy Ci trzeba będzie
świat mój oddać w ręce
to bez żalu powiem
zabierz jeszcze więcej
Tylko nie mów jeszcze
że już jest za późno
Tylko proszę nie mów
że wszystko na próżno
Gdy Ty
daleko tak odpływasz
na coraz mniejszej krze
To nie
nie możesz mnie usłyszeć
a ja wciąż wołam że:
To dla Ciebie światła
nie wypuszczam z ręki
Może je zobaczysz
gdy nie dotrą dźwięki
Tylko nie mów jeszcze
że już jest za późno
Tylko proszę nie mów
że wszystko na próżno
Gdy kry
gdy kry tej ci zabraknie
to zamień ją na łódź
Weź ster
weź ster, kierunek odwróć
ja tutaj czekam – wróć
Nie ma słów właściwych
powiem tylko zatem
W środku mroźnej zimy
jesteś moim latem
Tylko nie mów jeszcze
że już jest za późno
Tylko proszę nie mów
że wszystko na próżno
Gdy kry
gdy kry tej ci zabraknie
to zamień ją na łódź
Weź ster
weź ster, kierunek odwróć
ja tutaj czekam
wróć
