Sucho
szare dzieci – cicho schną
Pochowane w zakamarkach
ciemnych wnęk
Mają suchych pięć patyczków
u swych rąk
i nie słychać aby wydawały jęk
Jak to wyszło? Jakie losu złe koleje?
Podmieniły rzeczywistość nam na tą?
W której nic się tak na serio już nie dzieje
Suchy klekot i szelesty – to nasz dom
Nie ma źródła, które by pod ziemią biło
U zarania pewnie siedzi ten sam błąd
który każde z nas z osobna popełniło
Teraz nie ma jak i dokąd uciec stąd.
W suchych domach...
W wydrążonych serc skorupy czasem stuka
coś co budzi jedno z zapomnianych ech
Przypomina, denerwuje, każe szukać
nazywając po imieniu znany grzech.
Szumi piasek i usypia gdy przykrywa
każdy życia marny zostawiony ślad
Znowu ostrość się widzenia nam rozmywa
znowu jutro, może nigdy, jakoś tak...
W suchych domach...
