Spod smutnych papierów...
ułożonych w stosy
zerka człowiek za okno
szukając odskoczni.
Przysiada na trawie
niewybrednym wzrokiem.
Następnie pięć kroków
idzie gdzieś chodnikiem,
po czym z chudym kosem
pofrunie ku rynnie.
Po niedługim czasie
powraca do siebie,
i stuka palcami
o wiekową Biblię.
Dostrzega tuż nad nią
drobny kurz w powietrzu.
Srebrzystymi brwiami
poruszy zabawnie.
Wnet dmuchnie znienacka,
zmieniając tor lotu.
Spod smutnych papierów
ułożonych w stosy
zerka teraz człowiek
aż hen – ku wieczności.
