Słone z morzem
słone z morzem.
Wiatr obudził fale,
wzburzył głębię wspomnień.
Nie pomoże dziś już nic,
choć może
tylko twoich oczu
ciepły promień.
Nie pomoże dzisiaj nić
serdecznych wzruszeń,
bo nie mają siły serca,
żeby skruszeć.
Powiedziałem
– może głupio,
że odchodzę. Później
żałowałem deszczu
z twoich powiek.
Nie dosypuj, proszę,
więcej gorzkich słów,
bo nie uniosę!
Nie dolewaj więcej win
na moją głowę!
Wiem,
gdzie popełniłem błąd,
lecz czasu już nie cofnę.
Wiem, że był tam Bóg
– dlatego ciągle jestem...
Nie pomoże dzisiaj nic,
choć może
tylko twoich oczu
ciepły promień.
Nie odważę się,
by dalej pójść bez ciebie.
Przecież
posłał mnie już Bóg,
bym obmył się w Siloe.
Teraz widzę bardzo dobrze,
jak to jest miłować.
Nie pozwolę,
żebyś bez miłości poszła.
Osuszymy morze łez,
i weźmiemy do kieszeni
soli troszkę,
byś przez życie przeszła
pewnie i ze smakiem.
Wymieszamy dziś dojrzałe
w sercach krople
naszych dni,
i siądziemy na ławeczce
pośród chmur,
spoglądając ze spokojem
na Melsungen.
