Niewiele
że Bóg mi pomoże!
– po czym zakrywasz oczy,
żeby nie patrzeć wcale
lub by widzieć gorzej.
Wrzeszczysz,
że Bóg rzuca kłody
pod twoje nogi,
a w ogóle nie chcesz
dostrzec,
że są one po to,
byś przejść mógł
z tego błota,
w którym stoisz,
na drugą stronę.
Tak ciężko jest
przyjąć trud,
a tak łatwo
odwrócić głowę.
Tymczasem
niewiele potrzeba
zmienić,
by niebo było na ziemi
– tylko siebie.
Tylko jedną kropelką
wiary,
że Bóg już za nas poniósł
największe ciężary.
